Wojownik pokoju

Rodział 1 

 

Niechętny uczeń 

 

Pierwsze spotkanie wojownika z mistrzem

 

Drugie spotkanie wojownika z mistrzem 

Minęło wiele pór roku, nieskończenie wiele chmur przesunęło się po niebie, kwiaty zawitały i więdły i wiele wody przepłynęło wielkimi rzekami do oceanów.  

Mistrz znów przemierza rynek ze swymi uczniami. Mijają człowieka z długimi włosami i brodą, który siedzi na chodniku mając przez sobą żebraczą miskę. Mężczyzna ma tylko jedną nogę. Jego twarz jest zdeformowana gniewem a on sam wykrzykuje przekleństwa w kierunku ludzi, którzy przechodzą nic nie wrzucając do miski. Gniewnie pomrukuje nawet na tych, którzy coś do niej wrzucają. Uczniowie już chcą opuścić rynek, ale mistrz podchodzi do człowieka i mówi: "Synu, widzę, że wróciłeś. Czy udało ci się zniszczyć wroga i przywrócić pokój?  

Wojownik spojrzał nań z gniewem, ale chwilę potem zastygł w bezruchu i jego oczach pojawił się błysk przypomnienia. Spuszcza oczy i po pewnym czasie odpowiada: Pamiętam cię, starcze. Radziłeś mi nie iść na wojnę. Gdybym cię posłuchał, to moje ciało i moja dusza nie byłyby w tym oto stanie...  

Po chwili, milcząc, zaczyna płakać, a po pewnym czasie mówi: Napadł na nas wróg. Nasz przywódca wezwał do walki tych, którzy mogli zniszczyć wroga. Zgłosiłem się na ochotnika, myśląc, że mogę coś zmienić. Trenowałem przez wiele miesięcy, ale kiedy zostałem wysłany na pole bitwy okazało się, że nie byłem przygotowany na to, co to znaczy zabijać i zostać zabitym.  

Dokonałem gwałtu na sobie samym. Zabiłem swój strach. Zabiłem swoje emocje. Zabiłem moje własne człowieczeństwo. Stałem się doskonałą maszyną do zabijania, napędzaną nienawiścią do wroga, aby pokonać wszystkie przeszkody. Stałem się tak dobry w zabijaniu, że czułam, że jestem niezwyciężony i że nikt nie może mnie zranić. Jednakże, kontynuując zabijanie, widziałem rzeczy, których żaden człowiek nie powinien oglądać. Dostrzegłem, że zabijanie nie zawsze można usprawiedliwić. Widziałem, że w zamęcie wojny zabijaliśmy tych, którzy nas nie atakowali, tych, którzy nie żywili do nas nienawiści. Zabijaliśmy tych, którzy po prostu chcieli żyć własnym życiem – co jest dokładnie tym, z czego nasz naród jest tak dumny, iż umożliwia to swoim obywatelom.  

Poczułem, że zostałem oszukany, aby pójść na wojnę – nie rozumiejąc, że ​​jestem po prostu nieważnym trybikiem w wielkiej machinie. Zacząłem dostrzegać polityczną machinę mającą na celu panowanie nad światem, bez jakiejkolwiek troski o to, że ludzie cierpią, giną lub stają się kalekami – aby tylko uczynić koła machiny zdolnymi do dalszego ruchu.  

Pewnego dnia próbowałem pomóc rannemu koledze, gdy podstępnie podłożona przez wroga mina pozbawiła mnie nogi. Leżąc na polu bitwy, myślałem, że wykrwawię się na śmierć. Poczułem, że zostałem opuszczony przez życie, przez fortunę, przez mój kraj i przez Boga. I przekląłem to wszystko. Przekląłem życie, przekląłem moją fortunę, przekląłem machinę, przekląłem mój kraj i nawet samego Boga przekląłem.  

Poczuwszy wewnętrzny spokój wypatrywałem śmierci. Czułem jak siła życia opuszcza moje ciało i nie mogłem się doczekać stopnienia w nicość. Straciłem przytomność. W dwa dni później, potem jak odnalazł mnie oddział sanitary, obudziłem się w szpitalu polowym bez nogi i bez przyszłości.  

Wysłano mnie z powrotem do kraju mojego urodzenia, ale nie był on już moim krajem i domem. Zaproponowano mi pomoc, ale nikt nie mógł zrozumieć tego, co to przeszedłem. Nikt nie potrafił pomóc mi poradzić sobie z gniewem przeciw faktowi, że byłem przy życiu, gdy chciałem być martwy. Wiem, że ponieważ przekląłem Boga, postanowił on ukarać mnie, trzymając mnie przy życiu, abym wiele lat wegetował w tym nędznym stanie, nie będąc ani w pełni człowiekiem, ani w pełni pełzającym zwierzęciem.  

Tak, jestem przepełniony gniewem i próbowałem uczynić każdego, kogo spotkałem równie nieszczęśliwy jak ja sam. Odrzuciłem każdą wyciągniętą do mnie rękę, a teraz siedzę tu na ulicy, żebrząc o pieniądze na jedzenie, aby utrzymać przy życiu to nieszczęśliwe ciało, który stało się najbardziej okrutnym więzieniem. A wszystko przez to, że nikogo nic nie obchodzi.  

Mój kraj napędzany jest przez machinę, która nie troszczy się o człowieka. Moi rodacy po prostu chcą żyć swoim wygodnym życiem i mieć nas, żołnierzy, abyśmy walczyć o ich wolność, by mogli to kontynuować. Nikt nie troszczy się o mnie, nikt nie dba... nikt, kurwa, nie dba!!! " Te ostatnie słowa Wojownik wykrzyknął w kierunku mijającego go, bez wyrazu ubranego, biznesmena.  

Mój synu – przemówi Mistrz – powiedziałeś, że powinieneś był posłuchać mojej rady, by nie iść na wojnę. Czy może wiesz, dlaczego mnie nie posłuchałeś?  

Żołnierz odpowiada: Nie mam pojęcia, starcze. Sam mi to powiedz – jeśliś taki mądry i wydajesz się znać wszystkie odpowiedzi.  

Kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz – odpowiedział mistrz – twój umysł był bardzo mocno osadzony w przeświadczeniu, że musisz przywrócić pokój, niszcząc wroga. Nie byłeś otwarty na cokolwiek, co mówiłem. Obecnie twój umysł jest równie mocno osadzony w przeświadczeniu, że nikt o ciebie nie dba. Moje pytanie brzmi: Czy jesteś gotów przetestować to swoje postrzeganie?  

Jakie znów postrzeganie? –  odparł gniewnie żołnierz  – "To nie jest jakieś pieprzone postrzeganie! To jest fakt! Nikt o nikogo  nie dba. Świat napędzany jest tą ogromną machiną, co sprawia, że ​​cokolwiek ktoś robi, to robi myśląc, że coś z tego będzie miał dla siebie. Nikt nie robi niczego bez samolubnych pobudek – więc powiedz, co ciebie tutaj kręci, starcze?  

Mój Synu, jedno, czego się nauczyłem przez wszystkie lata mego życia jest tym, że ​​to, co wydaje się być faktem z jednej perspektywy będzie wyglądać jako nierzeczywiste z wyższej perspektywy. Pytam jeszcze raz: Czy jesteś gotów wystawić swój "fakt" na próbę?  

A jak miałbym to zrobić?  

Moi uczniowie i ja mieszkamy w skromnym aśramie niedaleko stąd. Ofiaruję Ci dach nad głową, łóżko do spania i trzy posiłki dziennie, tak długo jak długo będzie ci zależało na przebywaniu z nami.  

A gdzie tu jest haczyk? Czego chcesz ode mnie w zamian? Co na tym zyskasz? Wiedz, że nie mam zamiaru słuchać swoich nauk. Miałem już do czynienia z psychologami z i ich całym psycho-bełkotem i nic z tego nie działało dla mnie. Powiedzieli mi, że jestem poza wszelką możliwością pomocy, więc nie sądź, że możesz mnie naprawić, bo ja nie chcę być naprawiony, starcze. Ja po prostu chcę żyć swoim nieszczęśliwym życiem, aż Bóg decyduje, że nacierpiałem się wystarczająco i to przerwie.  

Być może – odpowiedzi mistrz z błyskiem w oku – zapłata, jakiej chcę, to słyszeć jak wyzywasz moich uczniów.  

W takim razie zgoda – odpowiedzi wojownik – dajmy temu szansę. Założę się, że i tak po tygodniu mnie wyrzucisz.  

Mistrz i jego uczniowie pomogli żołnierzowi usadowić się w jego wózku i wrócili z nim do aśramu, gdzie zainstalowali go w niewielkim pokoju.

 

Przekład: Paweł Kontny

 

Przejdź do rozdziału 15 książki "Wojownik pokoju"
Dlaczego narody angażują się w wojny?