Obszerny fragment powieści Kima Michaelsa

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poniższy, obszerny fragment książki kończy się przytoczeniem głosów niektórych jej czytelników oraz informacją o możliwości jej nabycia.

 

Opis zawartości książki

Poprzez intrygującą, osobistą historię narratora, książka ta kwestionuje wszystkie paradygmaty, na których opiera się nasza cywilizacja, a jednocześnie udziela odpowiedzi na najgłębsze pytania życia, przede wszystkim na pytanie: "Dlaczego na świecie istnieje zło?"

W trakcie jej lektury doświadczasz kontrastu między życiem na naturalnych planetach (99% z miliardów zamieszkałych planet w naszym wszechświecie) a nienaturalnymi planetami z ich wojnami, ubóstwem, cierpieniem i śmiercią. Dowiedz się, w jaki sposób Ziemia stała się planetą nienaturalną i w jaki sposób pozwoliło to na inkarnację na Niej określonych strumieni życia [ang. lifestreams]. Te "upadłe istoty" nie żywią jakiejkolwiek empatii dla ludzi i uważają nas za zwykłe narzędzia w swoich eksperymentach. Niektóre z nich powodowane są „wyższym imperatywem”, podczas gdy inne uważają się za artystów, którzy "malują krwią ludzkości".

śledź losy bohatera opowieści w jego szokującym pierwszym wcieleniu na Ziemi, gdzie wyrafinowane tortury i spisek zmusiły go przyjęcia reaktywnego wzorca zachowań upadłych istot. Podążaj za nim w jego długiej i żmudnej wspinaczce, aż będzie mógł uczynić tę jedną rzecz, która uwolni Cię od upadłych istot.

Podążaj za losem trzech z najbardziej okrutnych i nieczułych upadłych istot i jak został on misternie spleciony z misją Jezusa. Bohater snuje opowieść–z–pierwszej–ręki o życiu Jezusa, opisując zdumiewający proces, który uczynił go tym, kim był i kim jest. Dowiedz się o prawdziwej misji Jezusa i o tym, jak upadłe istoty ją omroczyły. Dowiedz się o tym jak dziesięć tysięcy osób ślubowało, że będzie się wcielało przez minione dwa tysiące lat, aby zachować prawdziwe przesłanie Jezusa do naszych czasów – i dowiedz się, czy jesteś jedną z tych osób.

Jeśli uważasz, że „Kod Leonarda da Vinci” zaprezentował prowokacyjną wersję życia Jezusa, to ta niniejsza książka idzie znacznie dalej i skutecznie rozbija zaprogramowaną iluzję normalności (ZIN) stworzoną przez upadłe istoty. Nie chcą one, aby ktokolwiek podążał za przykładem Jezusa i tym samym doprowadził do usunięcia Mistrza Ciemności [ang. Dark Master], który jest upadłą istotą, odpowiedzialną za wojny XX wieku.

 

UWAGA od Autora: Jeżeli przeczytałeś którąkolwiek z moich innych książek, to z pewnością nie zechcesz pominąć niniejszego tytułu, ponieważ podsumowuje ona nauki wniebowstąpionych mistrzów w atrakcyjnej formie i zawiera wiele ich nowych nauk. Nigdy dotąd nauczanie wniebowstąpionych mistrzów [ang. ascended masters] nie było zaprezentowane w formie, która jest tak pozytywna i przystępna, iż może ją czytać ogół publiczności.
Słowo od Wydawcy

Drogi czytelniku, w przekładach z języka angielskiego literatury typu niniejszej książki, można używać – i zwykło się to czynić – zaimka „wy” i pochodnych form gramatycznych dla oddania „uniwersalnego” w swej naturze angielskiego zaimka „you” z jego bezosobowymi formami czasowników i przymiotników. Chcąc jednak oddać wyjątkową bezpośredniość przesłania niniejszej książki, jako tłumacz stanąłem przed wyborem: albo pozwoli autorowi zwracać się do czytelnika płci żeńskiej albo męskiej. Postanowiłem użyć takich form gramatycznych, jak gdyby autor zwracał się wprost do ciebie – mężczyzny. Przesłanie tej książki jest jednak – oczywiście – adresowane zarówno do mężczyzn jak i do kobiet, które proszę w tym względzie o wyrozumiałość.

 

Skróty występujące w tekście książki

 

Agenci władzy i kontroli (AWK)

Narzędzia kontroli (NK)

Zaprogramowana iluzja normalności (ZIN)

 

Część 1: Moja egzystencja przed przybyciem na Ziemię

 

 

1

Ludzi można podzielić na dwie kategorie: na tych, którzy rozważali pytanie „Dlaczego tu jestem?" oraz na tych, którzy nigdy nie rozmyślali nad tym pytaniem, ani nad innymi, powiązanymi z nim pytaniami. Ponieważ fizyczna materia, która tworzy Ziemię, jest o wiele bardziej gęsta, niż na ogromnej większości zamieszkałych planet, łatwo jest tutaj zignorować pewne pytania. Jednak z powodu gęstości materii nie można tych pytań ignorować przez całą wieczność. Gęstość materii określa ograniczoną długość życia naszych ciał, których używamy jako wehikułów do interakcji z tą planetarną matrycą energetyczną. Tak więc, dla każdego nadejdzie moment, kiedy doświadczy bardzo brutalnego przebudzenia i kiedy zda sobie sprawę z tego, że jego obecne ciało umrze w przewidywalnej przyszłości. Fakt ten sprawia, że pewne pytania wypływają na powierzchnię umysłu. Można odraczać zajmowanie się nimi na jakiś czas, ale ostatecznie są to pytania nieuniknione.

Wśród tych, którzy rozważali te pytania, można dokonać kolejnego podziału na tych, którzy nie znaleźli odpowiedzi i na tych, którzy je znaleźli. Ja sam znalazłem odpowiedzi na pytanie, dlaczego żyję na tej Planecie, która należy do najniższej kategorii zamieszkałych planet w naszym wszechświecie. Celem, dla którego piszę te słowa jest pełne wyjaśnienie, dlaczego tu jestem. Opisując zaś kluczowe aspekty mojej długiej podróży na tej i kilku innych planetach, przedstawię tutaj ich pełne i kompletne wyjaśnienie.

Chcę, aby było jasne, iż pragnę wyjaśnić, dlaczego ja – osobiście – tutaj się znalazłem. Będzie to indywidualne, subiektywne wyjaśnienie. Mówię to, ponieważ głównym problemem na planetach o gęstej materii, takich jak Ziemia, jest to, że większość mieszkańców takich planet (których w naszym wszechświecie pozostała względnie niewielka liczba), nie zrozumiała ich centralnej dynamiki.

Podstawową dynamiką na planetach o gęstej materii jest to, że każdy ich mieszkaniec doświadcza świata indywidualnie – subiektywnie. Na planecie o gęstej materii jest absolutnie niemożliwym posiadanie czegokolwiek poza subiektywnym doświadczeniem. W rzeczy samej celem planety o gęstej materii jest dawanie ludziom całkowicie subiektywnego doświadczenia. Doświadczenia tego rodzaju będą naszym udziałem do momentu, aż będziemy już mieli tego dosyć i zechcemy przenieść się na mniej gęstą planetę, aby kontynuować naszą indywidualną ewolucję. Jednocześnie, ze względu na gęstość materii, większość mieszkańców planet o gęstej materii nie rozumie, dlaczego żyjemy na tego rodzaju planecie. Jesteśmy tutaj, ponieważ jeszcze nie przezwyciężyliśmy pragnienia, aby nasze subiektywne doświadczenie stało się uniwersalne.

Spójrz na planetę Ziemię. Dostrzeżesz na Niej niezliczone konflikty i problemy. Na poziomie pozorów może zdawać się, że mają one wiele różnych przyczyn. Jednak kiedy spojrzysz pod ich powierzchnię to zauważysz, że walka pomiędzy jednostkami i grupami ludzi ma tylko jedną przyczynę. Większość ludzi ma potrzebę uczynienia swojego subiektywnego doświadczenia doświadczeniem uniwersalnym. Nie potrafimy po prostu doświadczać i pozwalać innym mieć swoje doświadczenia. Musimy próbować sprawić, aby inni ludzie zaakceptowali nasze subiektywne doświadczenie i potwierdzili je, jako uniwersalne i lepsze od ich własnego subiektywnego doświadczenia.

 

***

 

W przypadku stosunkowo niewielkiej grupy ludzi potrzeba ta osiągnęła monumentalne rozmiary i stała się zaburzeniem obsesyjno-kompulsyjnym. To nie oni posiadają tę potrzebę – to potrzeba posiadła ich. Ludzie ci próbowali wymyślić całe multum wyjaśnień, które próbują przydać jakąś nieomylną i niepodważalną słuszność ich subiektywnemu doświadczeniu. Rozpaczliwie pragną oni zaprezentować uniwersalne i najsłuszniejsze wyjaśnienia, dlaczego ich subiektywne doświadczenie nie jest subiektywne, lecz uniwersalne, dlaczego nie jest ono względne, lecz absolutne, dlaczego nie jest tymczasowe, ale ma trwałe, a nawet ponadczasowe znaczenie.

Jako podstawowe narzędzie dla osiągnięcia tego celu, wymyślają oni różne systemy przekonań i twierdzą, że idee, które składają się na ich system, mają jakąś niekwestionowaną sankcję. Religie twierdzą, że ich idee są dane przez jakiegoś nieomylnego boga, który jest zawsze gdzie indziej, co sprawia, że nie możesz zweryfikować ich twierdzeń, lecz musisz je zaakceptować, ponieważ oni tak twierdzą. Polityczne ideologie podpierają się polityczną lub historyczną koniecznością, co oznacza, że pewnego dnia społeczeństwo dostosuje się do ich twierdzeń i postulatów, chociaż nie potwierdzają ich żadne dowody. A religijno-polityczny system nazywany naukowym materializmem twierdzi, że nauka potwierdziła jego idee lub że są one oparte na prawach przyrody.

Niezależnie od rodzaju systemu, podstawowa dynamika jest taka sama. Niektórzy używają swego systemu, aby wmówić reszcie społeczeństwa, że powinna ona mieć konkretny typ doświadczania życia na tej Planecie. Jednakże istnieje tylko jeden rodzaj zmagań na Ziemi i jest on spowodowany przez kilka mniejszościowych grup, które chcą kontrolować doświadczenia życiowe większości ludzi. Walka o władzę nigdy nie dotyczy zasobów fizycznych, ziem czy władzy. Zawsze toczy się ona o kontrolę nad tym, co dzieje się w ludzkich umysłach. Fizyczne warunki są jedynie środkiem do kontrolowania Twojego doświadczania życia. Dzieje się tak dlatego ponieważ ci, którzy kontrolują Twoje doświadczenie życia, mogą także kontrolować to, co robisz ze swoją życiową energią. A energia jest o wiele ważniejsza niż pieniądze czy władza, ponieważ energia to pieniądze, władza – i wszystko inne.

Na planecie o gęstej materii absolutnie nie istnieje i istnieć nie może doświadczenie uniwersalne. Twoim udziałem mają być tylko subiektywne doświadczenia, dopóki nie zrozumiesz, że Twoje doświadczenia są subiektywne i świadomie nie zdecydujesz, że chcesz wejść na następny poziom doświadczeń możliwych w naszym bardzo rozległym i złożonym świecie (nie piszę „wszechświecie", ponieważ nasz cały świat jest czymś więcej niż materialnym wszechświatem). Właśnie gęstość materii pozwala na Ci subiektywne doświadczenie, ponieważ na planecie o gęstej materii nie można bezpośrednio dostrzec, że istnieje coś poza materią. Możesz wierzyć, że Twoje subiektywne doświadczenie jest uniwersalne, ponieważ nie potrafisz bezpośrednio dostrzec, jak bardzo subiektywne jest Twoje poczucie uniwersalności.

Zasadniczym problemem na Ziemi jest to, że niektórym ludziom udało się przekazać swoje subiektywne doświadczenia innym, tworząc system, który – choć wciąż wyrasta całkowicie z subiektywnego doświadczenia – zyskał wygląd uniwersalnego dzięki dużej liczbie osób akceptujących go i pozwalających mu na kształtowanie ich subiektywnych doświadczeń. Twórcy takich systemów wierzą, że jeśli uda im się nakłonić wszystkich ludzi na ziemi do zaakceptowania ich systemu, to rzeczywiście uzyska on uniwersalną ważność i moc. Wierzą oni, że da im on to, czego najbardziej pragną, a mianowicie całkowitą kontrolę nad wszechświatem – takim, jakim go postrzegają.

Ludzie ci nie należeli do pierwotnych mieszkańców tej Planety, ale są tu od dawna (o wiele dłużej niż ja). W każdej epoce tworzyli oni różne elity władzy, dlatego nazywam ich agentami władzy i kontroli (AWK). Nawiasem mówiąc, nie lansuję tu żadnej teorii spiskowej, ponieważ AWK są z natury podzieleni i często pozostają we wzajemnym konflikcie, będąc podzieleni na dwie, a nawet więcej grup dążących do zdobycia absolutnej kontroli. To powoduje, że nie mogą oni spiskować prawdziwie i skutecznie. Większość konfliktów w historii (które sięgają o wiele dalej niż się obecnie przyjmuje), ma swoje przyczyny w tej rywalizacji. Jedna grupa AWK tworzy elitę sprawującą władzę i jest zwalczana przez inną grupę, tworzącą elitę do władzy aspirującą. Członkowie elity sprawującej władzę uczynili ludność niewolnikami. Członkowie elity aspirującej głoszą, że uwolnią ludzi z tej niewoli, ale ich rzeczywistym celem jest uczynienie ich własnymi niewolnikami.

Jak to niebawem opiszę, przebywałem w środowisku takich ludzi od bardzo dawna i obserwując, jak tworzą niektóre z najbardziej ponurych wydarzeń w historii, zdałem sobie sprawę, że ich misja od początku jest skazana na niepowodzenie. Zrozumiałam również, że kiedy raz stworzysz lub zaakceptujesz jeden z tych uniwersalistycznych systemów, staniesz się ofiarą najbardziej rozpowszechnionego syndromu na tej Planecie, a mianowicie upośledzonej zdolność wyobraźni.

Nieuchronnie stawia Cię to w sytuacji ustawicznej walki z prywatnie zdefiniowanym wrogiem, sprawiając, że postrzegasz innych ludzi poprzez konkretny filtr, który powoduje u Ciebie nieuzasadniony niepokój społeczny. Nie możesz już zaakceptować tego, że znajdujesz się na planecie, na której wolna wola jest podstawowym prawem. Nie możesz pozwolić innym ludziom wyrażać ich wolnej woli i po prostu musisz próbować przymuszać ich wolną wolę. U niektórych ludzi prowadzi to do następnego poziomu paranoi, na którym pragną aktywnie tłumić wolność innych, dlatego cierpią z powodu niekontrolowanego pragnienia uciskania społeczeństwa. Dzieje się tak dlatego, że wszyscy AWK cierpią z powodu patologicznie ograniczonego poznania i dlatego nie widzą żadnego związku między sobą a innymi ludźmi. Padli oni ofiarą jednej z najczęstszych iluzji na tej Planecie, a mianowicie, że można krzywdzić innych ludzi bez szkody dla siebie samego.

 

***

 

Powód, dla którego zaczynam od położenia tak wielkiego nacisku na kwestię AWK, jest dwojaki. Przede wszystkim moja osobista historia (na Ziemi) jest bardzo blisko związana z tymi istotami. Nie będzie przesadą z mojej strony stwierdzenie, że są one jedną z głównych przyczyn, dla których związany jestem z tą Planetą i dla których nadal na niej żyję, tak jak ma to miejsce w przypadku większości z nas. Nie będzie też przesadą, gdy stwierdzę, że zastanawiając się nad tym, jak osobiście poradzić sobie z AWK, zdałem sobie sprawę z tego, dlaczego tu jestem i czego potrzebuję, aby się stąd wydostać. Są więc oni nieodłączną częścią mojej osobistej historii.

Kolejny powód dla przywoływania kwestii AWK od samego początku jest fakt, że poważnie ograniczyli oni moją zdolność do opowiedzenia mojej historii. Aby opowiedzieć historię o tym, jak przybyłem na tę Planetę i jak w końcu zdobyłem świadomość tego, kim jestem i dlaczego tu jestem, muszę przedstawić Ci wiele koncepcji, które będą całkowicie obce dla – i najprawdopodobniej w opozycji wobec do – Twojego obecnego postrzegania życia. To spojrzenie jest wynikiem bardzo silnego wpływu agentów władzy i kontroli i narzędzi kontroli, które stworzyli.

Opowiadając moją osobistą historię, będę musiał wyjść daleko poza przekonania dotyczące życia, w których zostałeś ukształtowany. Będę musiał naruszyć Twojązaprogramowaną iluzję normalności (ZIN) do tego stopnia, że większość ludzi może odrzucić to, co powiem. Brutalnym faktem jest to, że 99% ludzi zostało poddanych takiemu praniu mózgu przez AWK, że odrzucą oni możliwość uświadomienia sobie rzeczy, które mogłyby uwolnić ich od NK. Twój mózg może być tak kompletnie wyprany, iż będziesz protestował i twierdził, że wcale nie zostałeś poddany praniu mózgu, że Twój system mówi Ci prawdę o życiu. Będziesz stawiał opór bardzo brutalnemu przebudzeniu atakując to, co może Cię wyzwolić.

Ponownie zaznaczam, że ponieważ jestem na tej Planecie od tak długiego czasu i ponieważ obserwowałem rozgrywki AWK na przestrzeni wielu epok historycznych, rozwinął się we mnie całkowity szacunek dla wolnej woli. Jeśli pragniesz wierzyć, że nie zostałeś poddany praniu mózgu, z radością zostawię Cię w takim stanie umysłu (widząc, że nie mam Ci do powiedzenia nic, co chciałbyś zaakceptować). Wiem, że jeszcze nie masz dosyć tego doświadczenia i że kołowrót czasu ostatecznie doprowadzi Cię do punktu, w którym zapragniesz czegoś wyższego. Być może nastąpi to długo po moim odejściu z tej Planety, a zatem nie leży to w zakresie mojej odpowiedzialności. W rzeczy samej już teraz wiem, że nie opuszczę tej Planety, dopóki w pełni nie zaakceptuję faktu, iż nie jestem odpowiedzialny za los innych istot. Nie jestem tu po to, aby zmieniać innych (a szczególnie AWK), ale tylko i wyłącznie po to, aby zmienić samego siebie. Nie jestem tutaj również po to, aby na tej Planecie zmienić cokolwiek.

Wiem, że niektórzy będą próbowali odwoływać się do popularnej definicji prania mózgu i twierdzić, że zgodnie z obecną psychologiczną doktryną pranie mózgu jest możliwe tylko wtedy, gdy ludzie trzymani są w odosobnionym miejscu i nie mają kontaktu z kimkolwiek spoza miejsca uwięzienia. W związku z tym nie mają oni obiektywnych ram odniesienia, aby móc ocenić to, co mówią im osoby dokonujące programowania. Typowym przykładem są tutaj mózgi amerykańskich żołnierzy podczas wojny koreańskiej. Pozwól zatem, że zapytam: „Kiedy ostatnio podróżowałeś poza tę Planetę? Kiedy ostatni raz opuściłeś swoje fizyczne ciało? Czy miałeś ostatnio częsty kontakt z istotami pozaziemskimi [ang. supra-terrestrial beings]?”

Tak, w istocie jesteś ograniczony do bardzo zawężonego środowiska i nie masz żadnego punktu odniesienia poza tą planetarną jednostką. Jak więc możesz uniknąć zaakceptowania pewnego poważnego zaprogramowania ze strony AWK, którzy rozpaczliwie pragną sprawić, abyś zaakceptował to, że zamiast mieć własne subiektywne doświadczenie, powinieneś mieć doświadczenie subiektywne, które oni dla Ciebie zaprojektowali i abyś postrzegał ich, jako uniwersalne i niekwestionowane autorytety na Ziemi?

Wiem, że Abraham Lincoln słynie z powiedzenia, że podczas, gdy można oszukiwać wszystkich (ludzi) przez pewien czas, a część ludzi przez cały czas, to nie da się oszukiwać wszystkich przez cały czas. W pewnym sensie miał rację, ale myślę, że miał on dość nikłe pojęcia o rzeczywistej skali czasu. Osobiście jestem świadkiem faktu, że rzeczywiście można oszukać wszystkich ludzi, przez co najmniej kilka milionów lat i wątpię, że właśnie to dobry, stary Abe miał na myśli.

 

***

 

Pozwól mi zatem zakończyć coś, co okazało się dość dziwnym rozdziałem wprowadzającym, oświadczając, że jestem całkiem świadomy tego, co AWK najpewniej powiedzą na temat tego, co napisałem. Przede wszystkim będą próbować ignorować to i mieć nadzieję, że większość ludzi zrobi tak samo. Pomoże im w tym stworzona przez nich zaprogramowana iluzja normalności, ponieważ to, co powiem, wykracza daleko poza doktryny ich NK.

Jeśli wystarczająca liczba osób odmówi bycia ograniczonym przez zaprogramowaną iluzję normalności i zacznie zwracać uwagę na to, co piszę, AWK powiedzą: „Jaki prawem to mówisz?". Będą chcieli, żebym udowodnił moje prawo i słuszność idei, które prezentuję. Czy widzisz ironię tej sytuacji?

Będę opowiadał historię, która wykracza daleko poza zaprogramowaną iluzję normalności stworzone przez AWK za pomocą ich NK. Jednakże oni będą twierdzili, że dopóki nie udowodnię mego do tego prawa i słuszności idei zgodnie ze standardem określonym przez ich zaprogramowaną iluzję normalności, to nie mam jakiekolwiek prawa i słuszności. Jest to centralna dynamika, która uniemożliwia budzenie się ludzi na planetach o gęstej materii i uwalnianie ich z niewoli AWK. To właśnie często stwarza samonapędzającą się spiralę negatywnego rozwoju na tych planetach, co prowadzi do bardzo destrukcyjnych warunków fizycznych. Zdarzyło się to już kilka razy w zapomnianych epokach tej Planety. Spowodowało mianowicie unicestwienie kilku cywilizacji, które osiągnęły znacznie wyższy stan zaawansowania technologicznego niż nasza (bez podniesienia świadomości, która pozwala ludziom używać technologii w sposób, który nie niszczy ich samych – były one w tym podobne do naszej cywilizacji).

Moja odpowiedź brzmi: Nie twierdzę, że mam jakiekolwiek prawo do tego i nie przedstawię żadnego dowodu, ani nawet argumentu przemawiającego za słusznością moich idei. Idee, które zamierzam Ci zaprezentować, nabyłem w trakcie bardzo długiego procesu szukania odpowiedzi z wyższego źródła niż AWK. Dla tych, którzy nie przeszli przez swój osobisty proces ich zdobywania, moje idee będą sprawiały wrażenie wymysłu, herezji lub nonsensu (lub wszystkich razem) i tak właśnie powinno być. Ludzie nie uwolnią się od AWK, dopóki nie będą gotowi kwestionować zaprogramowanej iluzji normalności, a tym, którzy nie rozpoczęli tego procesu, moje idee wydadzą się zbyt daleko idące. Dowiedziałem się tego z pomocą trudnych lekcji, że nic nie mogę na to poradzić – i zaakceptowałem fakt, że nie muszę. Dla tych, którzy przeszli przez ten sam proces, przez który ja przeszedłem, moje idee będą ważne, ponieważ rezonują z tym, co rozpoznają w swym własnym wnętrzu. Nic – oczywiście – nie przeraża AWK bardziej niż ludzie, którzy zdają sobie sprawę, że posiadają wewnętrzną wiedzę i nie potrzebują zewnętrznego autorytetu. Kolejną rzeczą, którą powiedzą AWK, jest to, że ja robię dokładnie to, o co ich oskarżam, a mianowicie staram się upowszechnić moje subiektywne doświadczenie i skłonić Cię do jego zaakceptowania. Jest to dokładnie ten rodzaj „wyrafinowanego" kontrargumentu, którego używają do obezwładnienia tych, którzy zaczęli kwestionować ich NK. Wywodzi się ono z ich celowo zwodniczego myślenia w związku w czym mają bardzo długie doświadczenie i czego używają go przeciwko innym i sobie nawzajem. Jest prawdą słynne powiedzenie, że ​​po ich owocach ich poznacie, ale tutaj chodzi o coś więcej, niż o ich działania. Możesz szybko nauczyć się rozpoznawać ich po ich sposobie myślenia.

Tak naprawdę nie piszę tego, ponieważ pragnę, abyś to zaakceptował. Piszę to, ponieważ jest to część mojego osobistego procesu zakwalifikowania się do mojego ostatecznego odejścia z tej Planety. Muszę to napisać, aby poukładać pewne rzeczy w moim umyśle i sprawdzić, czy wciąż jestem przywiązany do myśli o zmienianiu kogokolwiek lub czegokolwiek na tej planetarnej jednostce. (Kusiło mnie, aby napisać „na tej pokręconej planecie", ale byłby to osąd wartościujący, który jest jedną z charakterystycznych oznak przywiązania).

Szczerze mówiąc, Drogi Czytelniku, zupełnie nie obchodzi mnie, jak Ty lub AWK zareagujecie na tę książkę. Zdaję sobie sprawę, że pisanie jej jest procesem całkowicie subiektywnym. Czytanie jej będzie również Twoim całkowicie subiektywnym doświadczeniem. W rzeczy samej tak oto ta sytuacja wygląda. AWK wierzą, że jeśli uda im się uczynić swoje subiektywne doświadczenie uniwersalnym (poprzez zaakceptowanie go przez wszystkich ludzi tej Planety), to siły w świecie ponad Ziemią muszą zaakceptować AWK i wpuścić ich do tego świata. W rzeczywistości jedynym sposobem na odejście z tej Planety jest wzniesienie Twojego subiektywnego doświadczenia do punktu, w którym nie jesteś już z nim utożsamiany. Oto dostrzegasz, że jest ono subiektywne i zamiast próbować uczynić je uniwersalnym, akceptujesz, że zawsze będzie i może być wyłącznie subiektywne. Wówczas zdasz sobie sprawę z tego, że jesteś czymś więcej niż Twoim subiektywnym doświadczeniem.

Zajęło mi prawie dwa miliony (tak, 2 000 000) lat na tej Planecie, aby to sobie uświadomić. Ty również musisz podążać za własnym procesem osiągnięcia tej świadomości. Jednak po drodze spotkałem nauczycieli, którzy mi pomogli. Musimy nabyć pewną ilość doświadczeń na tej Planecie, zanim będziemy gotowi, aby dostrzec dynamikę, którą opisałem. Jednak nie musimy przechodzić każdego możliwego doświadczenia, ponieważ oczywiście możemy uczyć się z doświadczeń innych. Tak jak inni mi pomogli, tak być może moja historia może pomóc Tobie; nie przez ślepą w nią wiarę, ale przez wyzwolenie w Tobie wewnętrznego doświadczenia.

 

***

 

W swej istocie życie na tej Planecie jest postępującym procesem, w którym zaczynamy naszą egzystencję na niższym poziomie samoświadomości i stopniowo (czasami boleśnie powoli) wznosimy się na jej wyższy poziom. Każdy krok tej podróży jest wyzwalany przez doświadczenie przebudzenia się z niższego poziomu poczucia tożsamości. Pojawia się w nas świadomość: „O, przecież ja nie jestem tym ograniczonym ja; jestem czymś więcej, niż to konkretne ja". I to właśnie jest wielce radosnym przebudzeniem.

Doświadczenie to można wywołać na dwa sposoby. Jednym z nich jest faktyczne fizyczne doświadczenie, które wywołuje zmianę w umyśle. Jednakże jedyny sposób, w jaki każdy z nas może dokonać tego w rozsądnym okresie czasu (a dwa miliony lat jest w rzeczy samej całkiem rozsądnym okresem czasu, biorąc pod uwagę złożoność zadania), jest tym, że doznajemy również transformujących doświadczeń, które są wyzwalane bez fizycznego doświadczenia (które zawsze wymaga czasu, czasem niesamowitej ilości czasu i powtórzeń). Innymi słowy, możemy mieć doświadczenie, które powstaje w samym umyśle (bez potrzeby jego fizycznego doświadczania) na skutek inspiracji z zewnątrz umysłu. (I właśnie to naprawdę przeraża AWK.)

Jednym ze sposobów na to wewnętrzne przeżycie (doświadczenie, któremu kategorycznie zaprzeczają AWK i wszystkie ich NK), jest inspirowanie się doświadczeniami i spostrzeżeniami innych. Zatem, być może, pisanie przeze mnie tej historii może spowodować przemianę u innych. I być może fakt, że to mówię, dowodzi, że nie udało mi się jeszcze w pełni przezwyciężyć pragnienia zmiany czegoś na tej Planecie – tego samego pragnienia, które mnie tu sprowadziło.

Nie piszę tego (świadomie) w nadziei przekonania kogokolwiek do czegokolwiek. Piszę, ponieważ zdałem sobie sprawę z prawdy i zaakceptowałem ją, że mam prawo żyć na tej Ziemi. Mam prawo być tym, kim jestem, co oznacza, że mam prawo wykroczyć poza standardy tego, co oznacza bycie istotą ludzką według AWK i ich zaprogramowanej iluzji normalności. Mam prawo wyrażać siebie. Mam prawo opowiedzieć moją historię.

 

 

2

Wiem dobrze, że niektórzy ludzie zinterpretują idee zawarte w tej książce, jako mające uniwersalną wartość, a nawet jako stanowiące pewne prawo. Nie mówię, że tak będzie i nie mówię również, że tak nie będzie. Mówię jedynie, że jakąkolwiek miarę słuszności lub wagi, które ty tej książce przypiszesz, to będą one w całości produktem Twojego osobistego doświadczenia. Ja odmawiam prób przeniesienia mojego osobistego doświadczenia na ciebie.

Idąc dalej należy stwierdzić, że osobiste doświadczenie może być subiektywne lub może być indywidualne. Wszyscy mamy zewnętrzny umysł lub osobowość i kiedy patrzymy na świat przez ich pryzmat, nasze doświadczenie jest całkowicie subiektywne. Jednakże mamy także zdolność wyjścia poza zewnętrzną osobowość i doznać doświadczenia, które nie jest subiektywne, lecz indywidualne. Wymaga to akceptowania wyłącznie tego, co uznajesz za prawdziwe w głębi swego wnętrza, poprzez kontakt z tą częścią Ciebie, która pochodzi z poziomu znajdującego się poza subiektywnym doświadczeniem i dokąd możesz powrócić, kiedy rozwiążesz zagadkę, która Cię tu sprowadziła. Możemy porównać to do Twego pobytu w pewnym miejscu i oglądania miejscowego krajobrazu. Kiedy nosisz zabarwione okulary i o tym nie wiesz, to Twoje doświadczenie jest subiektywne. Kiedy zdejmiesz okulary, Twoje doświadczenie nie jest już subiektywne, ale wciąż indywidualne – ponieważ patrzysz na krajobraz z konkretnego punktu obserwacji. Nie może być inaczej dopóki znajdujesz się w fizycznym ciele na planecie o gęstej materii.

W poprzednim akapicie już uderzyłem głową w – i naruszyłem – „myślowe sufity" zdefiniowane przez kilka NK, tak powszechnych na tej Planecie. Co mówią o Tobie najbardziej powszechne NK? Mówią, że jesteś istotą z natury ograniczoną, że jesteś produktem czynników całkowicie poza Twoją kontrolą, bądź to boga w oddalonym niebie, bądź przypadkowych zmian, bądź wreszcie niezmiennych praw przyrody. Faktem jednak jest, że nikt z nas nie jest z natury ograniczoną istotą. Zaczynamy od bardzo zlokalizowanego poczucia siebie, ale mamy potencjał do poszerzenia naszego poczucia siebie i nie istnieje żadna granica w kwestii tego, jak daleko możemy zajść w tym procesie. Żadna siła poza nami nie może faktycznie ograniczyć ekspansji samoświadomości.

Na planecie Ziemia, AWK udało się przekonać większość ludzi, że takie ograniczenia istnieją. Użyli do tego bądź to religii, bądź ideologii politycznej, bądź materializmu, aby zdefiniować Cię, jako istotę ograniczoną. Robią to, jak powiedziałem, z powodu swojej obsesyjno–kompulsywnej potrzeby kontrolowania nas, która jest wytworem ich nieuzasadnionego niepokoju społecznego, w tym całkowicie błędnego przekonania, że mogą nadać swojemu subiektywnemu doświadczeniu uniwersalną słuszność i statusu prawa.

Tak więc mamy na Ziemi szczególną sytuację. W rzeczywistości żadna siła poza Tobą samym nie może ograniczyć ekspansji Twojej samoświadomości. Jednakże większość ludzi wierzy, że możliwość ich rozwoju jest ograniczona i to przekonanie jest w pewien sposób tymczasową „rzeczywistością". AWK są zewnętrzną siłą i udało im się sprawić, że większość z nas wierzy, że nasza ekspresja jest ograniczona. Dopóki wierzysz, że istnieją dla Ciebie granice rozwoju, to naprawdę one istnieją. A raczej będziesz zachowywać się tak, jakbyś był ograniczony, a to oznacza, że możesz być kontrolowany.

Czy dostrzegasz główną ironię w istnieniu Ziemi i innych planet o gęstej materii? Ponieważ materia jest tak gęsta, to wydaje się, że mamy bardzo ograniczoną zdolność do jej zmiany. Wzmacnia to złudzenie, iż jesteśmy bezsilnymi istotami. Dopóki uważamy, że jesteśmy ograniczeni, łatwiej poddajemy się kontroli AWK. Oznacza to, że tak długo, jak uważamy, że powinniśmy im pozwolić nas kontrolować, oni rzeczywiście nas kontrolują. Jednakże ich kontrola opiera się na podtrzymywaniu iluzji, która jest źródłem kontroli. I dlatego użyją wszelkich możliwych środków, aby uciszyć tych, którzy rzucają wyzwanie centralnej iluzji, która pozwala im nadal wierzyć, że sprawują tę kontrolę. Jak wyjaśnię później, widziałem jak daleko potrafią się tej kwestii posunąć. AWK rzeczywiście mają obsesyjno–kompulsywną potrzebę poczucia, że sprawują kontrolę, a ta potrzeba całkowicie ich kontroluje. Nie możesz próbować kontrolować innych bez bycia kontrolowanym.

No cóż, pozwoliłem sobie na dygresję. To, co naprawdę chciałem zrobić, to zacząć ten rozdział słowami: „Dawno, dawno temu w świecie daleko poza materialnym wszechświatem".

I znowu dosięgam pułapu idei zdefiniowanych przez NK. Niektóre z nich twierdzą, że poza materialnym wszechświatem nic nie istnieje. Inne mówią, że istnieje jakieś odległe królestwo niebieskie, ale zamieszkiwane jest ono wyłącznie przez doskonałe istoty, a ponieważ Ty jesteś z natury niedoskonały, więc nie przybyłeś stamtąd.

Wszystko to są kłamstwa mające na celu kontrolowanie Ciebie. AWK wiedzą, że jeśli przebudzisz się ku zrozumieniu, kim naprawdę jesteś, to staniesz się skrajnym zagrożeniem dla ich panowania na Ziemi (i tu akurat wyjątkowo mają rację). Tak więc uczynili wszystko, co mogli, aby wymyślić, przy użyciu swojej upośledzonej zdolności wyobraźni, abyś uwierzył w pewną fikcję dotyczącą tego, kim jesteś, skąd pochodzisz i czego możesz dokonać na tej Planecie. Pozwól, że opowiem Ci, co ja odkryłem na temat tego, kim naprawdę jesteśmy.

 

***

 

Nie jesteś produktem materialnego wszechświata. Nie wywodzisz się z tego wszechświata. Przybyłeś z innego świata i początkowo wkroczyłeś w ten wszechświat w stanie samoświadomości, który bardzo różnił się od tego, który masz obecnie. Przez bardzo długi okres czasu, który obejmuje przyjmowanie wielu różnych fizycznych ciał na tej i innych planetach, zbudowałeś swoje obecne poczucie tożsamości, swoje obecne poczucie siebie. Zbudowałeś owo ja reagując na najprawdopodobniej bardzo gwałtowne i bolesne doświadczenia, które miałeś w tym wszechświecie, a konkretnie na tej Planecie. Wydostaniesz się z tego ograniczonego świata tylko poprzez pozwolenie Temu reaktywnemu ja stopniowo obumrzeć, powracając do pierwotnego poczucia tożsamości, do stanu Twojej pierwotnej niewinności. Tutaj, oczywiście, pojawia się inny problem, ponieważ to, co właśnie powiedziałem, jest w opozycji do wszystkich NK na Ziemi.

Ziemia jest planetą o gęstej materii. Pośród dosłownie miliardów planet w materialnym wszechświecie zamieszkałych przez samoświadome formy życia, istnieje tylko bardzo mały ich ułamek, który ma materię tak gęstą, jak Ziemia. Większość samoświadomych istot, które są częścią naszego wszechświata, rozwinęła się obecnie do takiego poziomu samoświadomości, że mogą żyć na planetach, gdzie materia jest znacznie mniej gęsta, a zatem bardziej plastyczna, bardziej reagująca na umysł.

Funkcją planety o gęstej materii jest służyć, jako rodzaj ostatecznej próby pomocy istotom, które nie były jeszcze gotowe zaakceptować fundamentalnej zasady materialnego wszechświata, a mianowicie, że materia jest podporządkowana umysłowi. Owszem, w przeciwieństwie do tego, co mówią Ci wszystkie NK na Ziemi, materia przybiera formę, ponieważ działa na nią samoświadomy umysł (w tym – ale nie tylko – nasz). Kiedy już to zaakceptujesz, to możesz zacząć wcielać się na planetach o niższej gęstości, co ułatwi Ci rozwijanie zdolności do świadomego kształtowania materii przy użyciu wszystkich czterech poziomów umysłu. Większość z nas rozpoczęła, oczywiście, swoją podróż na planetach o niższej gęstości materii.

Na przestrzeni niewiarygodnie długiego okresu czasu, w którym istnieje nasz materialny wszechświat i podczas którego stał się on domem dla samoświadomych istot, zdecydowana większość jego mieszkańców zaakceptowała ten fakt. Bardzo mały ich odsetek nie był skłonny tego uczynić i może istnieć tylko jeden tego powód. Istoty te nie są skłonne przyjąć, że same stworzyły fizyczne okoliczności, które napotykają w materialnym wszechświecie. Nie są one gotowe wziąć odpowiedzialności za siebie i swoją sytuację. Aby dać im kolejną szansę, zostały one przeniesione na planety o gęstej materii.

Wiem, że może się to wydawać sprzecznością. Chodzi mi o to, że na planecie o gęstości materii Ziemi łatwo jest uwierzyć, że nasze umysły nie mają mocy kształtowania materii i że warunki naszego życia są tworzone przez siły całkowicie poza naszą kontrolą – czy to przez jakiegoś boga w niebiosach, czy przez pewną grupę ludzi, czy wreszcie przez niektóre prawa przyrody. Wydaje się więc, że gęstość materii służy tylko wzmocnieniu iluzji, że sami nie stworzyliśmy okoliczności naszego życia.

Rozumiem, że to może wydawać się paradoksem. Po co umieszczać istoty, które cierpią z powodu iluzji w środowisku, które wzmacnia iluzję? Powód jest prosty. Istoty, które zeszły na Ziemię, nie były gotowe pozytywnie zareagować na inspirację płynące od innych istot. Muszą one przeżyć pewną ilość fizycznych doświadczeń, zanim ich umysły będą mogły przejść przemianę i muszą to być doświadczenia ekstremalne. Doznają tego na Ziemi? Ponieważ materia jest tutaj tak gęsta, to możliwe jest stworzenie bardzo surowych warunków fizycznych, które powodują ogrom cierpienia. Wystarczy rzucić okiem na literaturę historyczną, aby dostrzec, co mam na myśli. A może już doświadczyłeś na własnej skórze tego, o czym tu mówię. Niepokojącym faktem jest to, że ogromna większość ludzi, którzy obecnie żyją na planecie Ziemia, nie jest otwarta na uczenie się w ten łatwy sposób, przez co (nieświadomie, oczywiście) trafiają do twardej szkoły życia.

Wiem, że brzmi to paradoksalnie, ale jeśli chodzi o mentalność, która dominuje na Ziemi – paradoks jest jednak elementem jej fundamentów (co wyjaśnię później). Tak więc, rzeczywistość jest taka, że kiedy pewne istoty przestaną słuchać rad innych istot, to mogą się zmienić jedynie poprzez odzwierciedlenie ich mentalności w tak ekstremalnym stopniu, że w końcu doświadczą bardzo brutalnego przebudzenia i zaczną kwestionować podstawową mentalność panującą na ich planecie. W minionych wiekach skłonność do kwestionowania zaprogramowanej iluzji normalności była ograniczona, ale w obecnych czasach miliony ludzi osiągnęły poziom osobistego rozwoju, na którym gotowi są stawiać pytania dotyczące typu planety, na której żyją i dlaczego jest na niej tak wiele cierpienia. Są gotowi, aby doświadczyć całej serii wielce radosnych przebudzeń.

Ok, pogubiłem się nieco w podawaniu Ci podstawowych wyjaśnień, więc pozwól mi powrócić do tego, co próbowałem powiedzieć. Ziemia zamieszkana jest przez pewną ilość istot, które zostały stworzone, aby rozpocząć swą ewolucję z tej planety – kiedy była ona w stanie bardziej czystym. Jednakże zamieszkuje ją również bardzo duża liczba istot (obecnie stanowią one większość), które przybyły z innych planet. Niektóre znalazły się tutaj, ponieważ nie udało im się przejść inicjacji zaakceptowania odpowiedzialności za efekty kreatywnych zdolności swoich umysłów. Inne przybyły tutaj z różnymi rodzajami, prywatnie zdefiniowanych, misji ratunkowych, aby spróbować pozytywnie wpłynąć na zmiany na tej Planecie o gęstej materii i niskiej świadomości (istotom tym nie udało się jednak przejść innej inicjacji, którą opiszę później). AWK są tutaj z jeszcze innego powodu, który również wyjaśnię później.

Chodzi mi o to, że ponieważ pochodzimy z tak wielu różnych [kosmicznych] środowisk, bardzo trudno jest powiedzieć coś ogólnie o tym, co nas tu sprowadziło i jakie poprzednie doświadczenia były naszym udziałem. Jest to jeden z powodów, dla których ludziom jest tak trudno się porozumieć i poczuć najbardziej podstawowy poziom empatii. Innym powodem są tworzone przez AWK konflikty. A zatem – jak wspomniałem – mogę opowiedzieć tylko historię o moim osobistym pochodzeniu oraz powiedzieć coś, ale prawdopodobnie nie wszystko, na temat Twojego.

 

***

 

Ok, prawdopodobnie zdążyłeś zauważyć, że mam skłonność do dygresji, ale częściowo jest to spowodowane tym, że istnieje tak ogromna różnica między zaprogramowaną iluzję normalności na tej planecie a podstawowymi elementami historii, którą Ci opowiem. Ciągle odkrywam, że próbując wyjaśnić to, co uważam za oczywiste, muszę podać więcej informacji tym, którzy nie przeszli tej samej ścieżki, którą ja przeszedłem. Zacząłem więc mówić o mym pochodzenie: „Dawno, dawno temu w świecie daleko poza materialnym wszechświatem." Również to, oczywiście, wykracza poza zaprogramowaną iluzję normalności, więc pozwól, że dam Ci nieco więcej dodatkowych informacji.

Nauka na tej Planecie osiągnęła obecnie poziom, który większość innych planet osiągnęła co najmniej pół miliarda lat temu (i który, jeśli mam być szczery, został osiągnięty na Ziemi w kilku minionych epokach, które obecnie zostały w dużej mierze zapomniane i których istnienie jest negowane przez wszystkie NK). Jest to poziom, na którym nauka ostatecznie udowodniła, że żyjemy we wszechświecie, w którym wszystko powstaje z energii. Ma to znaczenie, ponieważ materia, w jej rozumieniu przez ludzi na Ziemi, nie reaguje na umysł, jakim go postrzegają. Kiedy ludzie uświadamiają sobie, że materia jest stworzona z energii, dostrzegają, że myśli są również formą energii. Ponieważ cała energia składa się z fal i ponieważ fale mogą wchodzić w interakcje, energia myślowa może rzeczywiście wpływać na inne formy energii. Kiedy zdasz sobie sprawę z tego, że to, co Twoje zmysły postrzegają jako stałą materię, jest materią zbudowaną w swej istocie z wibrującej energii, możesz dość szybko zmienić zdanie i zaakceptować, że umysł może wpływać na materię – lub przynajmniej na podstawową energię, z której materia powstaje.

Mówię, że możesz „dość szybko" zmienić zdanie, ponieważ Einstein udowodnił, że materia jest energią w roku 1905, a ogromna większość ludzi, w tym uczeni i filozofowie, nawet nie zaczęli pojmować tego, co to w rzeczywistości oznacza. Częściowo dlatego, że AWK użyły swoich NK, aby zaprzeczyć filozoficznym implikacjom tego odkrycia, ale także dlatego, że tak wielu ludzi wciąż nie chce brać odpowiedzialności za kreatywne moce swoich umysłów. Obecnie szybko się to zmienia i coraz więcej osób otwiera swoje umysły na nowy sposób patrzenia na rzeczywistość.

AWK negują moc naszych umysłów, a ponieważ dzięki temu, iż udało im się sprawić, że my również zaprzeczamy potędze naszych umysłów, to udało im się przejąć nad nami kontrolę. Jedynie poprzez utrzymywanie nas w tym stanie negacji, czyli w stanie zaprogramowanej iluzji normalności mogą utrzymać nad nami kontrolę. I jedynie dzięki utrzymaniu kontroli nad nami, oni sami mogą nadal istnieć, co wyjaśnię później.

Ponieważ wszystko jest energią, a energia jest wibracją, to materialny wszechświat nie jest zamkniętą, izolowaną jednostką. Wiemy, że istnieją dźwięki, których nasze uszy nie słyszą i formy światła, których nasze oczy nie widzą. Powodem jest to, że cały nasz świat składa się z wibracji. Ziemia jest zbudowana z energii, która wibruje na kilku najwolniejszych częstotliwościach w naszym świecie. Dlatego jest tak trudno (ale w żadnym wypadku nie jest to niemożliwe) mieć bezpośrednie doświadczenie rzeczywistości poza tym, co potrafią wykryć nasze zmysły. To dlatego tak łatwo jest zaprzeczyć, że taka rzeczywistość istnieje – a AWK w pełni to wykorzystali. Zasadniczo wszystkie NK na tej Planecie mają na celu uniemożliwienie Ci bezpośredniego doświadczenia rzeczywistości poza materialnym wszechświatem (dotyczy to również większości religii).

Materialny wszechświat wibruje na wyższych częstotliwościach niż Ziemia i wiele zamieszkałych planet ma znacznie wyższe częstotliwości. Poza sferą materialną istnieją inne poziomy wibracji. Możemy to z grubsza porównać do skali tonalnej, gdzie dźwięki można podzielić na oktawy. Na najniższych częstotliwościach znajdujemy najniższe dźwięki, a w wyższych oktawach wyższe dźwięki.

Kiedy wykraczamy poza materialną oktawę, wchodzimy na poziom wibracji, który nazywam oktawą emocjonalną. Tutaj kształtują się nasze emocje. Ponad nią istnieje oktawa mentalna, skąd pochodzą nasze myśli. Na najwyższym poziomie naszego świata istniej oktawa tożsamości, w którym definiowane jest nasze najgłębsze poczucie tożsamości – tego za kogo się uważamy. Poza oktawą tożsamości odnajdujemy światy, które są światami wyższej kategorii, ponieważ osiągnęły one trwałość. Cztery oktawy naszego świata są wciąż tymczasowe, co oznacza, że nie zostały one (przez jego mieszkańców, czyli nas) podniesione do wystarczająco wysokiego poziomu, aby osiągnąć trwałość. Kiedy tworzony jest świat (sfera), otrzymuje on pewien podstawowy poziom wibracji i do samoświadomych istot, które ją zamieszkują, należy podniesienie tej wibracji do punktu, w którym ich sfera osiąga trwałość. Istnieje kilka poziomów wyższego świata, które osiągnęły trwałość, ale na razie nie będę się w to zagłębiał.

 

 


3

Ja sam wywodzę się z najniższego poziomu wyższego świata, poziomu lub sfery, która osiągnęła trwałość tuż przed stworzeniem naszego świata (sfery) jako kolejnego ogniwa w twórczym łańcuchu. Miałem dwoje „rodziców", którzy stworzyli rdzeń mojej istoty, a mianowicie to, co możemy nazwać moim wyższym ja, duchowym ja lub (bardziej technicznym terminem) moją Obecnością JESTEM. Trudno to opisać ograniczonymi słowami używanymi obecnie na tej Planecie (z powodu manipulacji słowami przez AWK), ale używając prostego wyjaśnienia, możemy powiedzieć, że moja Obecność JESTEM, jest unikalną, indywidualną istotą, która zawiera oryginalną światłokopię mojej duchowej indywidualności. Ty, oczywiście, masz Twoją własną Obecność JESTEM.

Moja Obecność JESTEM może być opisana, jako samoświadoma istota, ale stworzona ona została ze zlokalizowanym poczuciem samoświadomości. Jest ona – jak wszystko w wykreowanym świecie – stworzona, aby wzrastać. W jaki sposób moja Obecność JESTEM rozszerza swoją samoświadomość? Wysyłając mnie do nietrwałego świata. Jestem przedłużeniem mojej Obecności JESTEM i jestem, że tak powiem, jej przepustką do nieśmiertelności. To dzięki moim doświadczeniom i dokonaniom w tymczasowym świecie moja Obecność JESTEM rozszerza swoją samoświadomość. Kiedy zdam końcowy egzamin w szkole tymczasowości, moja Obecność JESTEM osiągnie nieśmiertelność, podobnie jak ja, poprzez ponowne połączenie się z moją Obecnością.

Możesz zapytać, dlaczego Obecność JESTEM sama nie zstępuje w tymczasowość. Jednym z powodów jest to, że Obecność pozostaje w wyższym świecie, gdzie nic, co dzieje się w świecie tymczasowym nie może jej skalać, ani zniszczyć. Innym powodem jest to, że Obecność JESTEM jest tak złożona, że nie mieści się w ciałach możliwych do zaistnienia w tymczasowym świecie. Trzeci powód jest taki, że abyśmy ja i moja Obecność mogli mieć pełne doświadczenie mojego pobytu w tymczasowym świecie, Obecność musi pozostać w wyższym świecie, aby doświadczyć moich doświadczeń z tego punktu postrzegania [ang. viewpoint]. Moja Obecność doświadcza wszystkiego, czego ja doświadczam, ale robi to z zewnątrz, bez bezpośredniego ulegania wpływom tego. Pozwala to Jej wykorzystać każde doświadczenie, niezależnie od tego, jak ja je doświadczam, aby móc wyciągnąć z niego pozytywną życiową naukę. Zdumiewające znaczenie tego stanie się jasne później.

Mieszkańcy tymczasowego świata nie osiągnęli jeszcze poziomu świadomości, z którego całkowicie wznieśliby się ponad poziom subiektywności. Rozumiem przez to, że większość z nich nadal postrzega siebie, jako oddzielone istoty i dlatego nie doświadczają one, że całe życie jest jednością. Na planecie o gęstej materii, takiej jak Ziemia, ludzie nie widzą, że to, co czynią innym, czynią także sobie. Myślą, że ujdzie im na sucho krzywdzenie innych, że nie wpłynie to na nich samych. Widać wyraźnie, że ta iluzja nadal ma dużą siłę przekonywania na Ziemi (i tylko częściowo z powodu gęstości materii, bardziej jednak ze względu na gęstość świadomości).

Krótkim sposobem scharakteryzowania planety o gęstej materii jest odwołanie się do starego sloganu: „Nieszczęścia chodzą po ludziach" [ang. skit happens], którą można sparafrazować jako: „AWK sprawiają, że nieszczęścia chodzą po ludziach". Gdyby Obecność JESTEM zstąpiła do nietrwałego świata, mogłaby ulec uszkodzeniu, a nawet zniszczeniu. Biorąc pod uwagę wysiłek wymagany do stworzenia Obecności JESTEM, obdarzonej indywidualnością, która różni się od trylionów indywidualnych istot w naszym całkowitym świecie, żadna rozsądna istota nie zaryzykowałaby tego. Tak więc, Moja Obecność JESTEM do tymczasowego świata wysłała mnie.

Kim więc jestem? Jestem niczym – w znaczeniu: nie jestem czymś. Nie możesz mnie zdefiniować ograniczonymi słowami, które są aktualnie używane na Ziemi. Możemy podjąć próbę określenia mojej istoty, stwierdzając, że jestem czystą świadomością. Moja Obecność JESTEM jest obdarzona indywidualnością, a ja nie. Nie mam osobowości, nie mam indywidualności. Posiadam samoświadomość, ale nie samoświadomość, jako konkretna jaźń. Wiem, że to brzmi paradoksalnie i zajęło mi parę milionów lat pobytu na Ziemi, aby rozwiązać tę zagadkę. Wiem, że to brzmi bardzo niepokojąco, ponieważ tak bardzo pragniemy zachować naszą indywidualność. Brutalnym faktem jest jednak to, że aby odkryć naszą nieśmiertelną tożsamość, musimy być skłonni codziennie pozwalać umierać naszej śmiertelnej indywidualności.

Ale czym jest ta indywidualność? Przed chwilą powiedziałem, że indywidualność Obecności JESTEM nie może umrzeć. Otóż jaźń, którą jestem, może zstąpić do nietrwałego świata, ale ona również nie może umrzeć. Nie jestem czymś, ponieważ nic w tym świecie nie może mnie zdefiniować, co oznacza, że nie mogę w nim zostać zmieniony ani zniszczony przez cokolwiek. Oznacza to również, że nie mogę niczego dokonać w tym świecie. Mogę jedynie być świadkiem tego, co dzieje się na nim dzieje, ale nie mogę tego doświadczyć od wewnątrz i nie mogę podjąć w nim żadnych działań.

Aby móc doświadczyć tego świata od wewnątrz i móc cokolwiek tutaj zdziałać, musiałem stworzyć stosowny wehikuł. Wehikuł ten musiał składać się z czterech poziomów częstotliwości energii, które tworzą ten świat. Zanim zstąpiłem w ten świat (bardzo dawno temu – według ziemskiego czasu), musiałem stworzyć wehikuł składający się z „ciała" tożsamości (określającego moje widzenie siebie w relacji do tego świata), ciała mentalnego (definiującego moje myśli w odniesieniu do tego, jak działa ten świat i czego mogę tutaj dokonać), ciała emocjonalnego (definiującego moje emocje związane z tym światem) i ciała fizycznego, które pozwala mi działać w fizycznej oktawie na zamieszkałej planecie. To w tym wehikule duszy zdefiniowana została moja doczesna indywidualność. Naturalnie, moja oryginalna tożsamość była zmieniana i kształtowana przez wszystko, czego doświadczyłem w tymczasowym świecie, a zwłaszcza przez niewiarygodnie gwałtowne i destruktywne doświadczenia, które stały się moim udziałem na Ziemi.

 

***

 

Stworzyłem te cztery niższe ciała na chronionym poziomie oktawy tożsamości pod nadzorem doświadczonych przewodników. Kiedy moi przewodnicy i ja zdecydowaliśmy, że mój wehikuł jest gotowy, po raz pierwszy zszedłem w fizyczną postać na pewnej planecie. Nie była to Ziemia, lecz inna planeta o znacznie wyższym poziomie zbiorowej świadomości i znacznie niższej gęstości materii niż to, co obecnie obserwujemy na Ziemi. Istotne w tym było również i to, że moja pierwsza planeta nie miała gwałtownych i destruktywnych przejawów, tak powszechnych na Ziemi. Wymaga to pewnych wyjaśnień.

Nasz całkowity świat tworzy rodzaj łańcucha, w którym każde ogniwo jest stworzone przez ogniwo, które pojawiło się przed nim. Pojedyncze ogniwo w łańcuchu, pojedyncza sfera, rozpoczyna swoje istnienie jako świat tymczasowy, a następnie, poprzez świadome współ-tworzenie przez zamieszkujące go istoty, osiąga trwałość. Nasz tymczasowy świat został stworzony przez samoświadome istoty w sferze (która osiągnęła trwałość) znajdującej się tuż przed naszą sferą. Nasz świat jest siódmym ogniwem lub sferą naszego całkowitego świata. Oznacza to, że sześć sfer przed naszą sferą osiągnęło trwałość.

Samoświadome istoty, które stworzyły naszą sferę, rozpoczęły swoje dzieło w szóstej sferze, gdzie rozwinęły swoje zdolności twórcze do tego stopnia, że mogły wydźwignąć swoją sferę, aby mogła osiągnąć trwałość. Niektóre z tych istot zdecydowały się stworzyć kolejną sferę, czyli tę, w której żyjemy. Po stworzeniu czterech poziomów materialnego świata (z własnej substancji), stworzyły one (z własnych istot) samoświadome istoty i wysłały je (nas) w cztery poziomy nowej sfery. Naszym zadaniem jest rozwijać posiadane twórcze zdolności (tak jak robili to nasi duchowi rodzice), aż zbiorowo wydźwigniemy naszą sferę ku trwałości.

Możesz zapytać, dlaczego sfera nie jest po prostu stworzona jako trwała? Powodem jest to, że celem stworzenia światów jest umożliwienie samoświadomym istotom rozpoczęcia od bardzo zlokalizowanego poczucia siebie i stopniowego rozszerzania go do ostatecznego poziomu samoświadomości (który jest tak daleko poza naszą, że nie jestem w stanie nawet spróbować go opisać). Abyśmy mogli przejść przez ten proces, musimy mieć całkowicie wolną wolę. Oznacza to, że musimy mieć pełną swobodę tworzenia wszelkich warunków, których pragniemy, a następnie doświadczania efektów własnego tworzenia.

Biorąc pod uwagę, że zaczynamy z bardzo zlokalizowanym poczuciem samych siebie, powinno być łatwo dostrzegalne potencjalne tego niebezpieczeństwo; świat jest połączoną wewnętrznie całością.

W przeciwieństwie do tego, co chcą nam wmówić AWK, Ziemia nie jest oddzieloną jednostką unoszącą się w przestrzeni. Na głębszym poziomie niż materia jesteśmy połączeni z całym materialnym wszechświatem, z wszystkimi jego czterema poziomami (nauka faktycznie udowodniła nie-lokalność [ang. non–locality], ale AWK nie pozwoliły jej wpłynąć na zaprogramowaną iluzję normalności. Wszelkie życie jest jednością, a zatem działania pojedynczej, indywidualnej samoświadomej istoty, wpływają na całość życia. Celem procesu wzrastania jest stopniowe poszerzanie Twojej świadomości, dopóki nie uświadomisz sobie, że nie jesteś oddzielną istotą, ale częścią całości.

Zaczynasz swą egzystencję z tak mocno zlokalizowanym poczuciem siebie, że prawie nieuniknionym jest, że użyjesz swoich twórczych zdolności w sposób, który nie bierze pod uwagę całości. Nie zaczynasz od celowego ranienia innych, ale możesz to łatwo uczynić, nie zadając sobie z tego sprawy. Jeśli zostałbyś stworzony w trwałym świecie, wszystko, co byś stworzył, stałoby się trwałe. Dlatego tworzysz [ang. create] w tymczasowym świecie, w którym możesz łatwo przetworzyć [ang. uncreate] to, co stworzyłeś. Chodzi o to, iż nieuniknionym jest, że kiedy zaczynasz od tak mocno zlokalizowanego stanu świadomości, to będziesz tworzyć rzeczy, które później zechcesz zmienić.

Możemy powiedzieć, że aby dobrowolnie dołączyć do trwałego świata, musieliśmy korzystać z naszej wolnej woli na wszelkie możliwe sposoby, w tym również poprzez działanie, jako oddzielone istoty, które mogą robić, co tylko zechcą, bez względu na konsekwencje dla całości. Dopiero gdy będziemy mieli już tego doświadczenia dosyć, to możemy dołączyć do trwałego świata, w którym nigdy nie zdecydowalibyśmy się szkodzić całości lub innych istotom. Inna droga dla samorozwoju wolnej woli po prostu nie istnieje.

 

***

 

Kiedy po raz pierwszy wcielasz się w nietrwałym świecie, zaczynasz od stwarzania czegoś wynikającego z Twojego aktualnego stanu świadomości. Wraz z doświadczaniem wyników tego na wszystkich czterech poziomach, poszerzasz swoją świadomość. To pozwala Ci tworzyć coś bardziej zaawansowanego, coś więcej, czyli coś, co wypływa z wyższego poziomu świadomości. W ten sposób stopniowo poszerzasz swoją świadomość poprzez bezpośrednie doświadczenie. W momencie, gdy zakończysz ten proces i osiągniesz najwyższy poziom samoświadomości, masz już bezpośrednie doświadczenie na wszystkich poziomach twórczego procesu, co oznacza, że głęboko doceniasz złożoność tworzenia zrównoważonego świata. Wyjaśnienie tego – dlaczego jest to ważne – zostawię na później, ponieważ wychodzi ono zbyt daleko poza obręb zaprogramowanej iluzji normalności.

Chociaż wszyscy zaczynamy ze zlokalizowanym poczuciem jaźni, nie rozpoczynamy naszego twórczego procesu w próżni. Istoty, które nas stworzyły, stworzyły dla nas świat, który jest zrównoważony. Najpierw stworzyły galaktyki, systemy słoneczne i nadające się do zamieszkania planety, które postrzegasz na poziomie fizycznym (co oczywiście wymagało od nich najpierw stworzenia odpowiednich struktur w trzech wyższych oktawach). Następnie stworzyły nasze Obecności JESTEM i dały im wybór, czy będą wysyłać swoje przedłużenia do nowego świata. Nasze Obecności mogły również wybrać, na który z czterech poziomów i na jaką konkretną planetę chcą wysłać swoje przedłużenia.

Pierwotne planety, na które zstępowaliśmy, wykazywały pewne podobieństwo do idei utraconego raju, którą można znaleźć w wielu kulturach i religiach na Ziemi. Zostały one stworzone z gęstością materii mniejszą niż ta na Ziemi. Jest to istotne dlatego, że chociaż mieliśmy fizyczne ciała, nie musieliśmy wykonywać fizycznej pracy, aby je utrzymać przy życiu. Na planecie o niższej gęstości materii, nawet nowo stworzona istota może – używając mocy swojego umysłu – stworzyć to, co jest potrzebne do utrzymania swego fizycznego ciała. Nie musimy pracować w pocie czoła, aby utrzymać nasze ciało. Nasze ciała są wehikułami do odkrywania planety; nie są tyranami, które pochłaniają całą naszą energię i uwagę dla ich utrzymania. Wszystkie planety zaczęły swoje istnienie w ten sposób – również Ziemia. Później opowiem historię o tym, jak Ziemia osiągnęła większą gęstość materii i niesamowicie skupione na sobie przejawy, które obecnie na niej widzimy.

Te oryginalne planety w żadnym wypadku nie były kreacjami, które były kompletne. Istoty, które tworzą planetę, robią to w konkretnym celu – aby tym z nas, którzy później wcielają się na tej planecie, dać okazję do korzystania ze swych kreatywnych mocy. Ponieważ materia nie jest zbyt gęsta, możemy łatwo kształtować oryginalne warunki i mamy dwie drogi do wyboru. Jedną z nich jest dalsze budowanie na fundamencie położonym przez twórców planety – pomnażamy w ten sposób, by tak rzec, talenty, które otrzymaliśmy i tworzymy spiralę pozytywnego rozwoju. Inną możliwością jest to, że zburzymy ten fundament, tak jak to zbiorowo uczyniliśmy na Ziemi.

Mieszkańcy rozwijającej się planety wspólnie tworzą planetę, która staje się piękniejszą niż ta, którą im dano. Mogą to zrobić w harmonii z indywidualną kreatywnością jednostek, łącząc je w całość. Dzieje się tak wtedy, kiedy istoty nie mają zamiaru wzajemnego kontrolowania się. Nie oznacza to, że są doskonałe, ponieważ wciąż są względnie niedoświadczone. Jednakże, jeśli większość istot na danej planecie chce się uczyć, to razem mogą stworzyć spiralę pozytywnego rozwoju, która ponosi podstawową wibrację materii, z której planeta powstała. Jej mieszkańcy mogą zatem stworzyć niewypowiedziane piękno, niewyobrażalne dla ludzi, którzy zamieszkiwali Ziemię przez wiele wcieleń.

 

 

4
Planeta, na którą po raz pierwszy zstąpiłem, była nowostworzoną planetą. Byłem w pierwszej fali istot, które się na niej wcieliły. W porównaniu z Ziemią była niewyobrażalnie, naturalnie piękna. Nieokrzesany język używany dzisiaj na Ziemi po prostu nie nadaje się do opisania piękna mojej pierwszej planety. Jeśli widziałeś film awatar, możesz mieć pewne pojęcie o tym, jak może wyglądać piękniejsza planeta, ale moja pierwsza planeta wykraczała daleko poza to, co twórcy awatara mogli sobie wyobrazić swoją upośledzoną zdolnością wyobraźni.

Pierwszy raz wcieliłem się w dolinie położonej między wysokimi górami. Nie przypominały one ziemskich gór, ponieważ nie powstały one w wyniku fizycznego, geologicznego procesu. Były one tworem umysłów istot, które stworzyły planetę. Istoty te stworzyły jej energetyczną światłokopię w swoich umysłach i użyły swych kreatywnych mocy, aby obniżyć wibrację tej energii poprzez oktawę tożsamości, oktawę mentalną i emocjonalną, aż planeta pojawiła się w fizycznym spektrum wibracji (wibracji, które były znacznie wyższe niż w dzisiejszych czasach).

Góry wokół mojego pierwszego miejsca zamieszkania były przecudownie piękne, z łagodnymi zaokrąglonymi kształtami, ale były wyższe niż jakiekolwiek góry na ziemi. Materia, z której zostały stworzone, była częściowo przezroczysta, a z odległości wydawały się one być bardziej eteryczne niż masywne. Wczesnym rankiem i tuż przed zachodem słońca można było widzieć promienie słońca mojej planety, przeświecające przez górne krawędzie gór. Nawet w nocy skały świeciły delikatnym blaskiem ze swego wnętrza i dlatego moja planeta nigdy nie była całkowicie ciemna. Nawet w środku nocy zawsze można było poruszać się bez sztucznego światła.

Chciałbym nazwać ten rodzaj planety „naturalną", ponieważ to, co widzisz na Ziemi, absolutnie nie jest naturalne. Na naturalnej planecie materia nie jest całkowicie masywna. Jest zawsze nieco półprzezroczysta i emituje pewien rodzaj światła. To przypomina Ci, że nie żyjesz w oddzielnym świecie; przypomina Ci, że żyjesz w świecie, który jest częścią większego kontinuum wibracji energii. Możesz bezpośrednio dostrzegać, że nawet najgęstsza forma materii jest stworzona z wibrującej energii.

Kiedy zdobędziesz już pewną orientację na takiej planecie, uświadamiasz sobie, że materia nie istnieje sama z siebie. Jest ona tworzona przez strumień energii, który przechodzi przez oktawy emocjonalne, mentalne i oktawę tożsamości, a ponad to spływa ze sfery, która jest trwała. Wiesz, że ten strumień energii jest prawdziwy, ponieważ możesz bezpośrednio obserwować go w swoim własnym umyśle, będąc świadomym wszystkich jego czterech poziomów i tego jak energia przez nie przepływa.

Żywe stworzenia na mojej pierwszej planecie były nieopisanej piękności. Na nowo utworzonej planecie nie ma żadnych form życia zwierzęcego, ale zazwyczaj istnieją pewne formy życia roślinnego. Jej mieszkańcy mogą jednak tworzyć formy życia zwierzęcego i mogą również tworzyć nowe gatunki roślin. Na mojej pierwszej planecie rośliny miały zdumiewające kształty, ponieważ nie były ograniczone przez bardzo restrykcyjne (tak zwane) prawa przyrody, które istnieją na Ziemi. Przy niższej grawitacji rośliny mogły być większe, zwłaszcza kwiaty były niewiarygodnie duże, z przezroczystymi płatkami, które tworzyły nie do opisana wzory, gdy przeświecało przez nie światło słońca.

Ciało, które miałem na tej planecie, było nieco podobne do ludzkiego ciała, ale było większe i znacznie piękniejsze. Byłem w stanie fizycznie doświadczać, że moje ciało żyło nie dzięki swojej własnej sile ani mocy fizycznej oktawy. Wielu ludzi na Ziemi zdaje sobie sprawę z tego, że nasze ciała fizyczne mają wokół siebie aurę lub pole energetyczne, które w rzeczywistości jest trzema wyższymi ciałami (tożsamości, mentalności, emocji). Niektórzy ludzie mają zdolność widzenia ludzkiej aury (sam do nich należę), a nauka wkrótce to potwierdzi za pomocą specjalnych cyfrowych aparatów fotograficznych. Na mojej pierwszej planecie mogłem nie tylko obserwować aurę wokół mojego fizycznego ciała, ale mogłem także widzieć centra energetyczne w mojej aurze, na Ziemi zwane czakramami.

W środku mojej klatki piersiowej, w czakramie serca, widziałem nie-fizyczny „płomień" z trzema pióropuszami, każdy z nich odpowiadający jednemu z wyższych ciał – niebieski, ciału tożsamości, żółty, ciału mentalnemu i różowy, ciału emocjonalnemu. Czułem strumień energii przepływający przez moje cztery niższe ciała i w ten sposób mogłem świadomie zdawać sobie sprawę z tego, że wszystko, co stworzyłem, zostało stworzone przez użycie energii, która pochodziła z wyższego świata, a która została obniżona w wibracjach poprzez moje cztery niższe ciała, aż do momentu, w którym przyjęła fizyczną formę. Wiedziałem również, że ów strumień energii podtrzymywał życie mojego fizycznego ciała (co ma miejsce również na Ziemi).

Na Ziemi jesteśmy bardzo przyzwyczajeni do działania z użyciem ograniczonych sił naszego fizycznego ciała lub wciąż bardzo ograniczonych mocy technologii. Jedynym porównaniem, jakie mamy na Ziemi to używanie programu komputerowego do tworzenia formy, która może być prawie wszystkim, co możesz sobie wyobrazić. Zatem jedynym Twoim ograniczeniem jest Twoja wyobraźnia. Na mojej pierwszej planecie mogłem tworzyć wszystko, co potrafiłem sobie wyobrazić, ale nie, jako rodzaj obrazu na ekranie komputera. Tworzyłem to w moim ciele tożsamości, czyniłem to bardziej konkretnym w ciele mentalnym, nadawałem temu rozmach w ciele emocjonalnym, a następnie spowalniałem schodzące wibracje tego, co sobie wyobraziłem, do spektrum fizycznego gdzie przybierało to finalną formę.

Oczywiście na Ziemi wszyscy nadal tworzymy w ten sam sposób. Jednak większość ludzi nie jest świadoma swoich trzech wyższych ciał i dlatego, po prostu, nie ma świadomości ani władzy nad tym, co i jak tworzy. Innym czynnikiem jest to, że ze względu na gęstość materii, potrzeba więcej czasu, aby doprowadzić formę do fizycznego przejawienia się, co oznacza, że nie jesteśmy świadomi, iż (wspólnie) stworzyliśmy obecne fizyczne warunki na Ziemi. Zbieramy dziś to, co dawno temu posialiśmy.

Na początku nie byłem, oczywiście, zbyt biegły w tworzeniu, ale otrzymywałem wielką pomoc. Mieszkałem w małej społeczności z wieloma innymi, nowymi istotami i mieliśmy nieustanne przewodnictwo niektórych istot z wyższej sfery. Istoty te nie przyjęły ciał tak gęstych, jak nasze. Miały one jednak ciała, które mogliśmy postrzegać zmysłami naszych fizycznych ciał.

Żyliśmy w społeczność, o jakiej wielu ludzi na Ziemi marzy, ale co tak rzadko bywa osiągane. Nigdy nie kłóciliśmy się i nikt nigdy nie usłyszał od nikogo żadnego złego słowa. Zaczęliśmy od angażowania się, pod nadzorem naszych przewodników, w różne projekty budowlane. Stworzyliśmy dla siebie miejsca, w których sami mogliśmy żyć, a następnie stworzyliśmy budynki na potrzeby wspólnoty.

Wspaniale było doświadczać bycia częścią tak harmonijnej społeczności i widzieć, jak wszyscy rozwijali swoją świadomość i swoje zdolności twórcze poprzez wspólne tworzenie tych struktur. Nikt z nas nie miał jeszcze takiej kreatywnej mocy, aby, przykładowo, samemu stworzyć dom, ale łącząc moc naszych umysłów, mogliśmy zacząć tworzyć takie struktury.

Nasze fizyczne ciała nie starzały się, częściowo z powodu niskiej gęstości materii na planecie, ale głównie dlatego, że nasze umysły nie miały dualistycznych przekonań i dlatego nie degradowały energii poniżej pewnego poziomu wibracji. Każda planeta ma swój bazowy poziom wibracji. Żadna energia, która wibruje powyżej tego poziomu, nie jest w stanie rozbić struktur na danej planecie. Więc jeśli nie wykorzystujesz swojego umysłu do obniżania poziomu energii poniżej poziomu bazowego, to Twoje ciało nigdy się nie zestarzeje. Możesz, oczywiście, kształtować je wraz z upływem czasu i wedle swoich pragnień, ale w zasadzie utrzymujesz to samo ciało fizyczne tak długo, jak długo chcesz żyć na danej planecie. Dlatego reinkarnacja nie była konieczna. Jest ona niezbędna tylko wtedy, gdy większość mieszkańców planety schodzi w dualistyczną mentalność i zagęszcza materię, degenerując dużą ilość energii, która schodzi poniżej bazowego poziomu planety.

Kontynuując życie na mojej pierwszej planecie, stopniowo nabywałbyś coraz więcej zdolności twórczych. Oznacza to przede wszystkim dwie rzeczy. Jedną z nich jest to, że rozszerzałbyś swoją zdolność do wyobrażania sobie struktur i form. Druga polega na tym, że wzrastałaby Twoja moc wprowadzania struktur w oktawę fizyczną. Nawet na naturalnej planecie, wzrastająca gęstość czterech poziomów materii wymaga pewnej mocy twórczej lub rozmachu, aby przejawić formę w fizycznej, czyli w najniższej oktawie.

Na początku byłem całkowicie skoncentrowany na sobie i rozwijaniu moich twórczych zdolności. Współpracowałem jednak z innymi od samego początku i stopniowo zaczynałem koncentrować się na harmonijnym zwiększaniu mojej zdolności do współpracy z innymi. Po długim czasie zdałem sobie jednak sprawę z tego, że praca w harmonii to jedna rzecz, ale że istnieje również wyższy poziom, a mianowicie jedność z inną istotą. W ramach tego procesu znalazłem mojego pierwszego partnera i żyliśmy w większej jedności z sobą niż z innymi istotami w naszej społeczności. Było to jednak bardzo odmienne od planety Ziemi i związków, które tu można zaobserwować.

Chociaż nasze ciała miały coś, co można nazwać żeńską i męską polaryzacją, to nie mieliśmy fizycznych narządów płciowych. Głównym powodem było to, że w oktawie fizycznej nie istniała potrzeba prokreacji. Można powiedzieć, że brzmi to nieciekawie, ponieważ nie mogliśmy uprawiać seksu. Rozumiem, że dla wielu ludzi seks jest krótką chwilą kontaktu ze światem poza ich normalnym stanem świadomości. Jednak na mojej pierwszej planecie praktykowaliśmy rodzaj nie-seksualnego jednoczenia się naszymi wszystkimi czterema ciałami, co było nieskończenie bardziej radosne i rozkoszne niż ziemski seks. Nie próbuję tu deprecjonować seksu. W porównaniu z wieloma innymi ziemskimi działaniami może on być wręcz transcendentny, ale blednie on w porównaniu z doznaniami na mojej pierwszej planecie. Różnica jest po prostu nie do opisania, ponieważ ta Planeta nie oferuje żadnego punktu odniesienia do tego, co zapamiętałem.

 

***

 

Mój pierwszy partner i ja żyliśmy razem przez wiele lat w pełnej harmonii, wspierając się wzajemnie w naszym rozwoju. W końcu doszliśmy do wniosku, że nie doświadczamy już wspólnie maksimum rozkwitu. Rozstaliśmy się zatem w pokoju. Mój partner postanowił poszukać innego partnera, a ja zdecydowałem przenieść się do jednego z miast, które zdążyły powstać i rozwinąć się na mojej pierwszej planecie. Przeniosłem się do kulturalnej stolicy mojej planety i tutaj zaangażowałem się w działania wspólnotowe, głównie w teatr i sztuki sceniczne.

Spektakle teatralne, które tworzyliśmy, miały na celu pomaganie ludziom w ich rozwoju, poprzez rozwijanie świadomości ich trzech nie-fizycznych ciał i wykorzystywanie kreatywnych zdolności. Staraliśmy się także pomagać ludziom w unikaniu konfliktów, ucząc ich, jak radzić sobie z emocjami, które się pojawiały, jako że ludzie żyli razem. W naszych przedstawieniach nie było czarnych charakterów, tak powszechnych na Ziemi. Powodem było to, że na naszej planecie, po prostu, nie było złoczyńców. Zbiorowa świadomość pozostawała powyżej poziomu, na którym można było umyślnie szkodzić innym, jednocześnie uważając, że nie szkodzi się tym samemu sobie. Można powiedzieć, że nikt nie był na tyle nieświadomy, by szkodzić drugiemu i wierzyć, że nie wpłynie to na niego samego.

Mieliśmy do dyspozycji wyszukane efekty specjalne, o wiele bardziej zaawansowane niż te, które widzisz w dzisiejszych filmach wykonanych z pomocą technologii komputerowej. Tyle tylko, że nie były one produkowane przez urządzenia technologiczne, ale mocą połączonych umysłów wykonawców i innych pracowników. Być częścią zespołu ludzi, którzy poświęcili całą swoją uwagę tworzeniu tych zdumiewających występów było niezwykle satysfakcjonującym doświadczeniem. Była to radość wykraczająca poza wszystko, co ma do zaoferowania planeta Ziemia. Na tym etapie mego rozwoju znalazłem również nowego partnera i dzieliliśmy naszą życiową podróż przez bardzo długi czas.

Po długiej przygodzie z teatrem i innymi formami kultury, postanowiłem przejść się do struktur rządowych. Zacząłem od skromnej pozycji w lokalnym samorządzie. Następnie przez długi czas pracowałem na stanowisku członka rady planetarnej. Kiedy przyjrzysz się, jak rząd, nawet w demokratycznych krajach, działa na Ziemi, trudno sobie wyobrazić, jak to jest pracować w rządzie na planecie, która nie zna egoizmu. Zajęcie to było absolutną przyjemnością, jako że postrzegaliśmy siebie wyłącznie jako mediatorów, nigdy nie myśląc, że posiadamy osobistą władzę uprawniającą do jakichkolwiek samowolnych i samolubnych działań lub że jesteśmy ważniejsi niż inni ludzie. Zawsze służyliśmy innym i ułatwialiśmy relacje między ludnością a radnymi naszej planety, czyli istotami w wyższym świecie. Jest to pierwszoplanowa duchowa aktywność, która istnieje na każdej naturalnej planecie i którą można aktywnie podejmować pracując przez pewien czas w rządzie – co też uczyniłem, odkrywając przy tym jak bardzo spełniające jest współdziałanie z duchowymi istotami przewodzącymi mojej pierwszej planecie.

Na mojej pierwszej planecie żyłem przez bardzo długi czas, zawsze utrzymując moje fizyczne ciało w absolutnie zdrowym i młodzieńczym stanie. Choroba lub starzenie się były pojęciami zupełnie nam obcymi. Trudno dokładnie powiedzieć, jak długo, licząc w ziemskich latach, żyłem na mojej pierwszej planecie, ponieważ czas płynął na niej zupełnie inaczej. Jak wiesz, czas płynie inaczej na Księżycu i dzień trwa tam czternaście ziemskich dni, zatem wiesz także, że czas zależy od grawitacji. Jednakże siła grawitacji zależy od gęstości materii planety, a ta zależy od zbiorowej świadomości jej mieszkańców. Gdybym miał dokonać pewnego porównania, to powiem, że w tym samym ciele, na mojej pierwszej planecie żyłem przez około milion ziemskich lat

Po upływie tego czasu poniosłem moją świadomość do takiego poziomu, że nie pozostało mi już zbyt wiele rzeczy do nauczenia się na tej planecie. W miarę postępowania tego procesu stawałem się coraz bardziej świadomy moich doradców z wyższych światów (których nazywaliśmy „wniebowstąpionymi mistrzami"; /ang. ascended masters/) i nawiązałem z nimi bliższą relację. Dzięki ich pomocy mogłem badać inne planety, które odpowiadały poziomowi mego rozwoju i ostatecznie wybrałem jedną, która była zupełnie inna od mojej pierwszej planety.

Przeszedłem zatem proces rozpadu czterech niższych ciał, które stworzyłem, aby wcielić się na mojej pierwszej planecie. Następnie stworzyłem cztery nowe ciała przystosowane do mojej drugiej planety. To był zdumiewający proces, ponieważ byłem teraz znacznie bardziej świadomy wszystkiego niż za pierwszym razem.

Na mojej drugiej planecie żyłem jeszcze dłużej niż na pierwszej. Była to planeta, która również nie znała konfliktów, przemocy i dysharmonii. Jeszcze dwukrotnie zmieniałem planety, zanim stałem się gotów rozważyć ucieleśnienie się na planecie takiej jak Ziemia (na początku żadna podobna planeta nawet nie istniała). Omówię teraz proces, który doprowadził mnie do tego etapu.

 

 

5

Kiedy jesteś nowo powstałą istotą, przechodzisz przez bardzo długi etap, w którym skupiasz się na sobie i własnym rozwoju. Jednak nie jest to w niczym podobne egocentryzmowi lub narcyzmowi, które możesz zaobserwować na Ziemi. Na naturalnej planecie wiesz, że istnieje świat poza światem materialnym i wiesz, że jesteś z nim w łączności. Chociaż postrzegasz siebie jako indywidualną istotę, to nigdy nie czujesz, że jesteś istotą oddzieloną lub odosobnioną. Zawsze wiesz, że jesteś częścią czegoś większego niż Ty sam, łącznie ze światem materialnym i innymi istotami w Twojej lokalnej społeczności. Nie trzymasz się kurczowo konkretnego poczucia siebie – stale dążysz do poszerzenia swojego kręgu uważnej świadomości.

Na początku Twoje poczucie siebie, Twoja samoświadomość, jest całkowicie zlokalizowana. W prosty sposób można to zobrazować następująco: Twoja samoświadomość jest jak pojedynczy punkt. To tak, jakbyś stał w ciemności z niewielkim światłem nad Tobą, rzucającym swój promień na Twoje ciało i najbliższy obszar wokół niego. Po prostu nie widzisz niczego, poza tym małym kręgiem. Poprzez wiele różnych doświadczeń na swojej pierwszej planecie, stopniowo poszerzasz swój krąg świadomości, a to oznacza, że Twoje ja rozrasta się, by móc ogarniać swą uważną świadomością coraz więcej obszarów życia. Obejmuje to w pierwszym stadium lokalną społeczność. Następnie obejmuje jednego lub więcej partnerów. W pewnym momencie będzie się to również wiązać z podjęciem pewnej roli przywódcy w lokalnej społeczności, potem w szerszej społeczności i ostatecznie w radzie planetarnej, którą można znaleźć na wszystkich naturalnych planetach (ludzie na Ziemi są zbyt podzieleni, aby stworzyć prawdziwą radę planetarną).

Jednakże, nawet pomimo tego, że wyraźnie poszerzasz swoją samoświadomość, nadal jest normalne, że robisz to w celu rozwijania siebie jako indywidualności. Masz tutaj przed sobą jasny cel w tym sensie, że wiesz, iż celem życia jest wzniesienie Twojej samoświadomości na wyższy poziom. Kiedy stajesz się bardziej świadomy, zdasz sobie sprawę z tego, że możliwe jest poszerzenie Twojej samoświadomości do stopnia, w którym ukończysz swój okres nauki na swojej pierwszej planecie i możesz pójść dalej. Oznacza to, że nauczyłeś się już wszystkiego, czego mogłeś się nauczyć i opanowałeś energie danej planety w wysokim stopniu. Następnie możesz przejść na inną planetę, aby zdobyć inne doświadczenie, a także rozwinąć tam swoje mistrzostwo. Może to trwać bardzo długo, zanim staniesz się świadomy następnego poziomu.

 

***

 

Nowy, nie-trwały świat ma bardzo dużo czasu, by się rozwijać i ewoluować, a w materialnym wszechświecie istnieją miliardy planet i wiele innych miejsc sprzyjających rozwojowi w trzech wyższych oktawach. Możesz więc kontynuować ten proces samorozwoju przez bardzo, bardzo długi czas. Oznacza to, że możesz osiągnąć zdumiewające mistrzostwo w używaniu energii tej nie-trwałej sfery. Możesz stać się bardzo potężny w dziedzinie formowania wizji i zamieniania ich w fizyczne przejawy.

Osiągasz w ten sposób stopień zaawansowania rozwoju wszystkich czterech swoich ciał, a szczególnie moc przemieniania energii w postać fizycznych form. Dlatego możesz stać się bardzo potężny w procesie kreacji w porównaniu do innych, którzy nie zaszli tak daleko. Nie jest to tym samym, co obecnie postrzegane jest jako potęga na Ziemi, gdzie AWK wypaczyli koncepcję mocy, z kreatywności na kontrolowanie.

Niektóre istoty w końcu stają się znacznie potężniejsze od innych. Jest to oczywiście wynikiem faktu, że wszystkie istoty mają całkowicie wolną wolę. Jak już stwierdziłem, nikt z nas nie jest z natury ograniczony, a sposób, w jaki poszczególne istoty zostały stworzone nie uzdatnia żadne z nich do tego, aby stały się silniejsze. Wszystko zależy od tego, co dana istota uczyni z wolną wolą i energią, którą otrzymuje. Jest to naprawdę kwestią tego, na czym skupiasz swoją uwagę.

Prawo jest bardzo proste: Co posiejesz, to zbierzesz. Wiem, że to powiedzenie zyskało złowrogi wydźwięk z winy opartych na lęku religii stworzonych na ziemi przez AWK (zgadza się – wszystkie religie na ziemi stanowią NK). Chcą one, abyśmy wierzyli, iż wyrażenie to oznacza, że jeśli zrobisz coś złego, zostaniesz ukarany. W rzeczywistości oznacza ono po prostu, że wszystkie energie, które wyemitujesz na zewnątrz siebie, wrócą do Ciebie zwielokrotnione. Jeśli włożysz w ziemię jedno ziarno pszenicy, to w zamian otrzymasz dwadzieścia ziaren. Jako nowa istota, otrzymujesz pewien przepływ twórczej energii z Twojej Obecności JESTEM. Kiedy użyjesz jej, by rozwinąć swoje poczucie jaźni, gdy pomnożysz dane Ci talenty, ten przepływ zostanie zwiększony. Będziesz miał więcej twórczej energii, a tym samym więcej mocy twórczej. To rozszerzanie może trwać bardzo długo, ale również ono ma swoją granicę.

Idealny proces rozwoju jednostki dzieli się na etapy. Pierwszy etap to ten, w którym skupiamy się na wykształceniu wszystkich czterech niższych ciał. Następnie koncentrujemy się na współpracy z innymi w lokalnej społeczności. Następnie możemy związać się z jednym lub kilkoma partnerami. Później przechodzimy do etapu służenia społeczeństwu w szerszym zakresie, na przykład poprzez sztukę, w budownictwie, poprzez wynalazki itp. Wreszcie wkraczamy w struktury odpowiedniego dla nas poziomu rządu i na koniec możemy przejść, na naturalnej planecie, do aktywności duchowych (ogromnie różniących się od religii na Ziemi).

Wątek, który się tu przeplata, to rozwój indywidualnego poczucia jaźni, poszerzania kręgu świadomości. Ale dokąd to wszystko prowadzi? Wspominałem o sześciu poprzednich światach lub sferach, które stały się trwałe, podczas gdy nasz świat jest nie-trwały. W jaki sposób sfera staje się trwała? Dzieje się tak, gdy ogromna większość jej mieszkańców wyrasta ponad poziom skupienia się na sobie, pojmując istotę tajemnicy tego, że jesteśmy indywidualnymi istotami, będącymi jednocześnie częścią jednej, połączonej ze sobą całości. Mamy indywidualne umysły, ale wciąż jesteśmy częścią jednego umysłu. Jeśli brzmi to dla Ciebie bezsensownie, nie jest to niczym dziwnym. Żyjesz (nadal) na Ziemi, ponieważ jeszcze nie rozwiązałeś tej tajemnicy. Nie odbieraj tego, jako krytyki – jest tak, ponieważ AWK niezwykle utrudnili jej rozwiązanie na Ziemi.

Chodzi mi o to, że możliwe jest rozwijanie siebie i zwiększanie poziomu wysublimowania wehikułu duszy bez prawdziwego zrozumienia celu tego wszystkiego. Będzie to wymagało bardzo subtelnego wyjaśnienia, ponieważ AWK nigdy nawet nie zaczęli tego pojmować, w wyniku czego wszystkie NK, które stworzyli na Ziemi, zaprzeczają temu, co wkrótce Ci wyjaśnię.

Podstawowym złudzeniem wszystkich AWK jest to, iż mogą osiągnąć taki poziom zaawansowania i doskonałości, że ich zewnętrzne wehikuły (ich cztery ciała) mogą osiągnąć trwałość. Wierzą też, że ostatecznie da im to kontrolę nad całym wszechświatem – takim, jakim go postrzegają poprzez swoje patologicznie ograniczone poznanie.

Podstawową kwestią jest tutaj to, że samoświadomy byt musi przejść przez trzy fazy. Po pierwsze przez fazę, w której koncentrujesz się na budowaniu siebie, swojej jaźni, którą stworzyłeś w tym świecie. Wtedy zaczynasz zdawać sobie sprawę z tego, że nic na tym świecie nie jest trwałe i dlatego nie ma samo w sobie żadnego znaczenia. Ten świat jest tylko wehikułem dla rozwoju istot, które w nim żyją. Ten świat może stać się trwały, ale nie znaczy to, że trwałość osiągnie jakakolwiek stworzona w nim struktura. Świat osiąga trwałość poprzez wyniesienie go do poziomu wibracji, który jest tak wysoki, że żadna z istniejących w nim struktur nie może zostać utrzymana. Wszystko zostaje wymienione na nowe – łącznie z najbardziej wykwintnymi miastami stworzonymi na najbardziej rozwiniętych planetach, z samymi planetami i wszystkimi systemami słonecznymi i galaktykami.

Co najważniejsze, obejmuje to również zewnętrzne ja stworzone przez samoświadome istoty w naszym świecie. Zgadza się – najpierw pracujemy przez bardzo długi czas, aby stworzyć wyrafinowane zewnętrzne ja, a następnie – w idealnej sytuacji – zaczynamy rozumieć, że to ja było tylko tymczasowym wehikułem. Ułatwiło nam ono wzrost w samoświadomości, ale nie jest ono przeznaczone ani zdolne do wzniesienia się z nami na poziom trwałości. Zaiste, możesz osiągnąć nieśmiertelność, wznosząc się do wyższego świata, ale nie możesz tego zrobić, zabierając ze sobą swoje zewnętrzne ja. Tylko istota, która zstąpiła z wyższego świata, może do niego powrócić. Prawdziwy wzrost samoświadomości dzieje się w twojej Obecności JESTEM.

 

***

 

Decydującym czynnikiem jest tutaj fakt, czy dana istota to pojmuje, czy nie. Jeśli tak, to stopniowo zacznie rozkładać swoje zewnętrzne ja i wynosić swoje poczucie siebie ponad nie. Zacznie również skupiać się na innych ludziach, zamiast budować trwałe struktury na tym świecie. Jeśli natomiast dana istota tego nie pojmie, to będzie myślała, że musi nadal rozszerzać swoje zewnętrzne ja, aż osiągnie ostateczny stan doskonałości (zgodnie z własną percepcją, którą uważa za uniwersalną zamiast subiektywną). Będzie ona uważać, że zapewni jej to nieśmiertelność. Może też myśleć, iż potrafi tworzyć struktury w tym świecie, które są tak wyrafinowane, że mogą osiągnąć trwałość.

Podczas gdy Ty, czyli jaźń, która jest czystą świadomością, doświadczałeś nietrwałego świata przez Twoje cztery niższego poziomu ciała, to Twoja Obecność JESTEM miała zupełnie inne doświadczenie. Twoje doświadczenia są zabarwione przez zawartość Twoich czterech niższych ciał, które mogą znajdować się pod silnym wpływem Twojego środowiska (dlatego Twoje doświadczenie może być tylko subiektywne, nigdy uniwersalne). Na planecie o gęstej materii, takiej jak Ziemia, wielu ludzi ma wehikuł duszy, który doświadcza wielu cierpień i poczucia bezsilności. Jednakże, podczas gdy to się dzieje, ich Obecności JESTEM mają całkowicie konstruktywne doświadczenia i zdobywają ponadczasowe lekcje życiowe. To właśnie te lekcje będą stanowić część Twojej nieśmiertelnej tożsamości, a nie doświadczenia, które przeżywasz za pośrednictwem wehikułu duszy.

Aby trwale wznieść się i stać się nieśmiertelną istotą, nie możesz zabrać ze sobą nic ze swojego doświadczenia w nietrwałym świecie. Musisz systematycznie demontować swój wehikuł duszy. Obejmuje to spojrzenie na wszystkie wybory dokonane przy ograniczonej samoświadomości, a następnie zastąpienie ich samoświadomością istoty, która jest jednością ze Wszystkim. Obejmuje to również wzniesienie wibracji wszystkich energii, którym przydałeś niższe wibracje w porównaniu z podstawowa energią na planetach, na których żyłeś. Musisz wznieść wszelką opartą na lęku energię do poziomu miłości. Kiedy to uczynisz, jaźń, która zstąpiła z Nieba może wznieść się tam na powrót i połączyć z Obecnością JESTEM, z której wyszła. Stajesz się wtedy jednością ze swoją Obecnością JESTEM lub porzucasz iluzję bycia poza Obecnością. Stajesz się ponownie Obecnością. Rozumiem, że trudno to wytłumaczyć w ziemskich słowach, ale doświadczenie jest proste. Musisz porzucić wszystko, czym myślałeś, że jesteś na tym świecie.

 

 

6

Nasz nietrwały świat istnieje od bardzo dawna. W tym czasie ogromna większość istot zdążyła pojąć, na czym polega proces wzrostu. Istnieją miliardy planet, które wznoszą się w wibracjach, ponieważ ich mieszkańcy znajdują się na ścieżce demontażu swojej zewnętrznej jaźni i kwalifikują się do procesu wznoszenia się ku nieśmiertelności. Nawiasem mówiąc, na żadnej z tych planet Twoje obecne fizyczne ciało po prostu nie mogłoby istnieć. Gdyby Twoje ciało zostało w jakiś sposób przetransportowane na nie, jego komórki i molekuły zostałyby zniszczone przez wyższe wibracje w ułamku sekundy.

Nie ma wątpliwości, że przestawienie się ze skupienia się na wznoszeniu zewnętrznego ja, na rozpoczęcie demontażu tego ja, jest bardzo subtelnym wyzwaniem. Większość istot przechodzi przez stadium pośrednie. Weszły one w fazę bezinteresownego służenia większej sprawie lub swojej społeczności, ale nie do końca zrozumiały, że zewnętrzne ja, przez które to robią, musi umrzeć. To dlatego tak wielu ludzi na Ziemi jest otwartych na religię, która obiecuje jakąś formę zbawienia bez świadomego demontażu zewnętrznego ja. AWK tworzą tę iluzję, obiecując, że to zewnętrzny zbawiciel zabierze Cię do wyższego świata. Nie chcą one abyś sam to uczynił, zasadniczo zmieniając swoje odczuwanie własnej jaźni. AWK nie chcą zmieniać swojego poczucia jaźni. Nie chcą zrezygnować z oddzielnego ja, którego tworzyli przez bardzo długi czas. Chcą myśleć, że owo ja może pewnego dnia wejść do wyższego królestwa i stać się nieśmiertelnym.

Wracam teraz do mojej własnej historii. Na mojej czwartej planecie osiągnąłem poziom bezinteresownego służenia czemuś większemu, ale nie zacząłem nawet jeszcze rozumieć konieczności pozwolenia mojemu zewnętrznemu ja umrzeć. Sądziłem, że moim zadaniem jest uczynić to zewnętrzne ja doskonałym, co oznacza, że stałoby się ono całkowicie bezinteresowne. W rzeczywistości złudzeniem jest, że zewnętrzne ja może stać się bezinteresowne lub obiektywne, ale ja tego nie rozumiałem. Moi doradcy próbowali mi to wyjaśnić, ale nie mogłem tego pojąć i nie zwracałem uwagi na ich rady.

Ma to związek z faktem, że byłem bardzo gorliwym studentem i byłem gotów dołożyć wszelkich starań, aby rozwinąć swoje twórcze zdolności. Osiągnąłem bardzo duży rozmach w wyobrażaniu sobie form i czynieniu z nich fizycznej rzeczywistości. Od bardzo długiego czasu piastowałem wysokie stanowiska i zacząłem wierzyć, że naprawdę jestem potężną, twórczą istotą i że posiadam wielką mądrość i zrozumienie tego, jak działa świat. I nie myliłem się; miałem moc i wgląd w to, jak działa świat materialny, ale nie rozumiałem rzeczywistości niematerialnej. Moja uwaga była skupiona na tym, co w poziomie, a nie na tym, co w pionie.

Rezultat był taki, że doszedłem do punktu, w którym coraz mniej chętnie słuchałem rad. Z perspektywy czasu widzę, że moi doradcy dokładnie wiedzieli, co się ze mną dzieje. Podobne przypadki widzieli już wcześniej, a niektórzy z nich sami przeszli przez tę fazę. A jednocześnie wiedzieli oni również, że dla każdego ucznia istnieje granica tego, czego uczeń może się nauczyć słuchając rad. Może nadejść moment, w którym student zacznie uważać, że wie tak dużo, że nie istnieje już nic, czego mógłby się nauczyć się od nauczyciela. Taki student może się uczyć jedynie poprzez podążanie określoną ścieżką działania, aby ostatecznie uświadomić sobie, że to nie funkcjonuje, ponieważ opiera się na błędnej wizji. Dopiero wtedy uczeń ponownie otworzy swój umysł dla nauczyciela.

 

***

 

Podczas tej fazy zacząłem rozważać jedno z najtrudniejszych pytań, z jakimi istoty muszą się borykać podczas rozwijania samoświadomości do mojego poziomu. Na planetach, na których dotąd się ucieleśniałem, żadna istota nigdy nie użyła swojej wolnej woli, by celowo szkodzić innym. Wszystkie, podobnie jak ja, pozostawały na poziomie niewinności, gdzie energie dowartościowuje się zawsze miłością, a nigdy lękiem.

Nadchodzi jednak moment, w którym istota musi zaakceptować fakt, że wolna wola jest całkowicie wolna. Nie ma żadnej wyższej władzy, która ogranicza Twoją wolną wolę. Możesz zrobić dosłownie wszystko, co możesz sobie wyobrazić, ponieważ masz prawo mieć doświadczenie, którego pragniesz. Wzrastanie następuje tylko wtedy, gdy wyobrażasz sobie doświadczenie, a następnie je urzeczywistniasz, abyś mógł go doświadczyć poprzez fizyczne ciało i pozostałe ciała. Kiedy już doświadczałeś go przez jakiś, być może długi, czas, dojdziesz ostatecznie do punktu, w którym masz tego doświadczenia dosyć i pragniesz czegoś więcej, pragniesz doświadczeń wyższego poziomu.

Jest możliwe, że zamiast zawsze dążyć do poszerzenia swojego poczucia siebie, możesz zdecydować, że chcesz utrzymać pewne poczucie siebie przez pewien czas. Możesz także zdecydować, że przez pewien czas chcesz utrzymać pewne fizyczne okoliczności. Oznacza to, że zamiast płynąć wraz ze wznoszącym się ruchem całej sfery, będziesz celowo chciał przeciwstawić się wznoszącemu ruchowi, stworzonemu przez wszystkie inne tryliony istot w naszym świecie.

Płynięcie z prądem rzeki jest łatwe, płynięcie pod prąd wymaga większego wysiłku i szybko staje się zmaganiem. Oczywiście możesz użyć swojej wolnej woli, aby przeciwstawić się wznoszącemu się przepływowi stworzonemu przez wszystkie inne istoty mające również wolną wolą. Nie możesz jednak oczekiwać, że wszyscy przestaną się rozwijać tylko dlatego, że Ty przestałeś. Oznacza to jednak, że jeśli zdecydujesz się przeciwstawić kreatywnemu przepływowi, Twoje życie stanie się walką. To tak, jakbyś stał w rzece, starając się utrzymać ciągle tę samą pozycję, zamiast pozwolić się unosić jej prądowi.

Ponieważ wymaga to walki, możliwe jest również, że osiągniesz punkt, w którym nie jesteś już zadowolony z prób utrzymania obranej pozycji. Chcesz również utrzymać warunki fizyczne, które obejmują inne istoty. Nie tylko starasz się utrzymać pozycję, opierając się prądowi, ale tak naprawdę to próbujesz zatrzymać prąd.

Ponownie zaznaczam, Prawo Wolnej Woli jest podstawowym prawem w nietrwałej sferze, a więc pozwala Ci ono mieć nawet to doświadczenie. Jednakże, jak możesz je mieć? Oczywiście nie możesz zatrzymać ruchu całej sfery, ale możesz przeżyć doświadczenie zatrzymania twórczego prądu w lokalnym środowisku. Jeśli większość ludzi na planecie decyduje się zatrzymać ten przepływ i utrzymać pewne doświadczenie, to planeta ta może pozostać w tyle za ruchem reszty sfery.

 

***

 

Mamy tu jednak punkt zwrotny. Uczeni odkryli coś, co nazywa się drugą zasadą termodynamiki. Mówi ono, że chaos [ang. disorder], czyli entropia w zamkniętym systemie będzie wzrastać, dopóki wszystkie struktury nie zostaną zniszczone i system osiągnie najniższy możliwy stan energetyczny. Jest to ważne odkrycie, ale niestety materialistyczna nauka pogmatwała jej interpretację, podobnie jak wszystko inne. Prawdziwe znaczenie tego jest takie, że każdy zamknięty system nieuchronnie ulegnie samozniszczeniu, ponieważ stwarza opór, który będzie wzrastał, dopóki żadna siła w systemie nie będzie w stanie przełamać oporu i system się załamie.

Jednak w rzeczywistości zamknięte systemy nie istnieją. Wszystko w naszym całym świecie zostało stworzone z tego samego źródła, z tego samego umysłu i jest połączone ze sobą w świadomości. Wszystko wpływa na wszystko inne, wszystko ciągnie wszystko inne. Jednak z przyczyny wolnej woli dopuszcza się, że grupa istot w niewzniesionej sferze może tymczasowo postawić się poza wznoszącym ruchem stworzonym przez wszystkie inne samoświadome istoty w naszym świecie. Aby to osiągnąć, muszą zebrać cały swój twórczy impuls i użyć go do stworzenia siły działającej przeciw prądowi życia, przeciw Rzece Życia. To już nie jest współ-tworzenie [ang. co-creation], ale destrukcja [ang. de-creation].

Działanie takie nieuchronnie doprowadzi do zmagań. Kiedy starasz się utrzymać siebie lub jakiś stan fizyczny [w niezmiennym stanie – przyp. tłum.], to tak naprawdę mówisz, że chcesz doświadczyć, jak to jest walczyć, zamiast współtworzyć. Walka implikuje, że jesteś oddzieloną istotą i że coś zewnętrznego względem Ciebie opiera się lub sprzeciwia się temu, co chcesz robić. Aby doświadczyć walki, musi istnieć coś, z czym możesz walczyć. Na naturalnej planecie nie ma niczego, co przeciwstawia się Tobie i tym samym nie możesz utrzymywać złudzenia, że jesteś oddzieloną istotą. Materia na naturalnej planecie bez wysiłku przybiera dowolną formę, jaką rzutuje na nią umysł. Materia nie sprzeciwia się Twoim współ-twórczym wysiłkom. Ona je wspomaga.

Zostało to wyjaśnione w zawoalowany sposób w opisie historii Ogrodu Edenu. Z początku Adam i Ewa nie musieli wykonywać żadnego fizycznego wysiłku, aby się utrzymać przy życiu. Kiedy opuścili ogród, musieli „w pocie czoła" zapewnić sobie byt. Podobnie jak materialiści, ludzie religii namieszali w interpretacji tego (tak jak we wszystkim) i uważają, że powinno być to potraktowane dosłownie, że jest to opowieść o dwojgu pierwszych ludziach. W rzeczywistości symbolizuje ona upadek świadomości, od miłości do lęku, którego doświadczyli wszyscy ludzie na Ziemi. Oczywiście, historia nie wyjaśnia tego i błędnie portretuje boga w ogrodzie, jako pewnego rodzaju tyrana. Powodem jest to, że Księga Rodzaju od samego początku była pod silnym wpływem AWK, co wyjaśnię później. W rzeczywistości wszystko jest wynikiem wyborów wolnej woli, których dokonujemy i żadna wyższa istota do niczego nas nie zmusza. Istnieją jednakże niematerialne siły oparte na lęku, które starają się podporządkować nas swojej własnej woli, ale do tego także powrócę później.

Dopiero wtedy, gdy planeta zejdzie poniżej poziomu miłości i staje się zdominowana przez wibracje lęku, odczucie zmagań może stać się niszczące. Prawo wciąż działa, co oznacza, że wszelkie energie, które od siebie wysyłasz, wrócą do Ciebie zwielokrotnione. Kiedy więc mieszkańcy planety zaczynają walczyć, wysyłają pewną ilość energii opartej na lęku, która zostanie im zwrócona w zwielokrotnionej formie. To spowoduje zagęszczenie materii na ich planecie. Gęstsza materia daje większy opór twórczym wysiłkom mieszkańców planety i właśnie tego chcą oni doświadczyć.

W początkowej fazie może to faktycznie dać mieszkańcom planety pewne poczucie władzy nad innymi ludźmi, nad przyrodą, a nawet nad siłami wszechświata. Dzieje się tak dlatego, że wciąż mają kreatywny rozmach, jakiego nabyli, zanim upadli w stan lęku i oddzielenia. Dopóki energia ta nie zostanie zużyta, będą mieli poczucie posiadania władzy i kontroli nad swoim losem. Jednak nieuchronnie nadejdzie moment, w którym cały ich moment siły oparty na miłości zostanie przekształcony w energię opartą na lęku i użyty do stawiania oporu przepływowi życia.

W tym momencie mieszkańcy planety mogliby potencjalnie zawrócić i zacząć wspinać się z powrotem do punktu wyjścia. Jednakże w wielu przypadkach nie chcą tego robić, ponieważ przekonali się, że mają rację, robiąc to, co robią, albo zapomnieli, że to ich własny wybór zapoczątkował cały proces. Jest to częściowo spowodowane faktem, że gdy materia na planecie zagęszcza się, ciała fizyczne nie mogą być nieustannie podtrzymywane. Im gęstsza materia, tym krótsza żywotność ciała, co oznacza, że wszystkie nienaturalne planety mają potrzebę reinkarnacji. Jednak ze względu na gęstość materii ludzie zapominają, że wcielali się już wcześniej i trwają w przekonaniu i zapominają, że urodzili się w gęstych i ograniczających warunkach, które sami pomogli stworzyć w przeszłości.

Teraz łatwiej jest im uwierzyć, że nie stworzyli danej ograniczającej sytuacji własnym wyborem, wykorzystując swój kreatywny rozmach. Zamiast tego często uważają, że są ofiarami jakiejś siły istniejącej poza nimi. Czują, że jest to niesprawiedliwe i często walczą przeciwko niej z całą mocą, jaka im pozostała – co czyni sytuację jeszcze bardziej intensywną. Może to trwać bardzo długi czas. Może prowadzić do niewiarygodnej masy cierpienia, ponieważ ludność zawsze ulegają podziałowi na kilka grup, które stoją w opozycji do siebie. W niektórych przypadkach doprowadziło to mieszkańców planety do stworzenia takiego opór (takiej ilości energii opartej na lęku), że planeta nie mogła już dłużej wytrzymać tego napięcia. Doprowadzało to do kataklizmów, które ludzie błędnie nazywają katastrofami naturalnymi, które unicestwiały całe cywilizacje. Zdarzyło się nawet, że cała planeta została zniszczona przez energie wytworzone wojnami jej mieszkańców.

Kiedy zacząłem rozważać te idee, istniała dość duża liczba planet (większa niż dziś), na których to się działo. Nie miałem świadomości tego na moich pierwszych czterech planetach, ponieważ były one w nurcie twórczego przepływu. Kiedy jednak zbliżałem się do punktu, w którym niewiele już mogłem się nauczyć przebywając na mojej czwartej planecie, zdałem sobie sprawę z możliwości, że istoty mogą użyć swojej wolnej woli, by przeciwstawić się twórczemu przepływowi. Uświadomiłem sobie również, że dokonano tego na wielu planetach i uświadomiłem sobie, że wiele istot na nich utknęło. Mechanika płynięcia pod prąd twórczego przepływu pozwala, a nawet czyni bardzo prawdopodobnym, że istoty te utkną w obniżonym poczuciu jaźni, ponieważ uwierzyły, że nie mogą wznieść się ponad to poczucie. Ta świadomość zmieniła moje życie i skierowała mnie na drogę, której wyboru wiele razy potem żałowałem.

 

***

 

Na naturalnej planecie również masz fizyczne ciało, ale ponieważ wibracje planety są o wiele wyższe (materia jest o wiele mniej gęsta), ciało nie jest tak ograniczone jak ciało na Ziemi. Ciało na naturalnej planecie nie starzeje się ani nie choruje, ale najważniejszą konsekwencją w tym kontekście jest to, że jego zmysły mają o wiele większy zasięg niż zmysły ziemskich ciał.

Na moich pierwszych czterech planetach miałem ciała, które potrafiły bezpośrednio wyczuwać, że materia moich planet nie istnieje sama z siebie, ale została stworzona przez energie, które płynęły z wyższej sfery. Dlatego nigdy nie przyszło mi do głowy, że jestem oddzieloną istotą, żyjącą w oddzielonym świecie. Nie miałbyś szans nakłonić mnie do uwierzenia w to, co jest dzisiaj najczęstszą iluzją na ziemi (podtrzymywaną przez każde NK stworzone przez AWK).

Przykładowo, na Ziemi żyją ludzie, którzy mają zdolności jasnowidzenia lub pozazmysłowego postrzegania i potrafią dostrzegać aurę wokół ciał innych ludzi. Również nauka zaczyna zdawać sobie sprawę, że takie pola energetyczne istnieją. Jednak wiele osób nadal wierzy, że aura jest wytwarzana przez ciało, podczas gdy rzeczywistość jest taka, że to ciało fizyczne jest wytwarzane przez aurę. Aura to po prostu trzy wyższe ciała, a fizyczne ciało jest tworzone i utrzymywane przez energię płynącą przez te ciała.

Kiedy po raz pierwszy zstąpiłem na Ziemię, miałem zdolność widzenia aury. Kiedy obniżyłem swoją świadomość, straciłem ją, ale teraz znów ją odzyskałem. Jedną z konsekwencji tego jest to, że nikt nie może mnie okłamać. Widzę w aurach ludzi, jakie są ich zamiary i mogę zobaczyć, czy kłamią. Kiedy uświadomisz sobie, że ogromna większość ludzi na ziemi kłamie każdego dnia lub próbuje ukryć swoje intencje, myśli i uczucia przed innymi, możesz dostrzec, dlaczego nie są gotowi wziąć odpowiedzialności za samych siebie. Możesz ukryć to, co dzieje się w Twoim umyśle tylko dlatego, że materia na Ziemi jest tak gęsta, ale cena, którą za to płacisz, jest taka, że gęstsza materia sprawia, iż życie staje się walką, postarza Twoje ciało i wywołuje choroby. Przywilej kłamania prowadzi w konsekwencji do śmierci.

Niepotrzebnie jednak skupiam się na szczegółach. Chciałbym tutaj tylko wyjaśnić, że gęstsza materia na Ziemi blokuje Twoje bezpośrednie, zmysłowe doświadczenie, sugerujące Ci, że istnieją energie poza spektrum materialnym. To czyni planetę o gęstej materii czymś w rodzaju ślepego zaułka, błędnego koła, z którego bardzo trudno jest się wyzwolić – gdy już uwierzyłeś w iluzję, że jesteś oddzieloną istotą żyjącą w oddzielonym świecie.

Jesteśmy istotami wychodzącymi z doświadczania. Naszym głównym celem, jako istot, które nie osiągnęły jeszcze nieśmiertelności, jest poszerzenie naszego poczucia jaźni. Robimy to poprzez interakcję z naszym środowiskiem, które daje nam doświadczenia oparte na zmysłach naszych fizycznych ciał, ale tak naprawdę są one przetwarzane przez nasze trzy wyższe ciała. To ta pełnia doświadczenia może zmienić nasze poczucie własnej jaźni, nasze poczucie tożsamości – podążając albo ku górze lub ku dołowi. Na naturalnej planecie interakcja ze środowiskiem prowadzi do idącej ku górze zmianie poczucia własnej jaźni. Na nienaturalnej planecie jest to bardzo trudne do zrealizowania. O wiele bardziej prawdopodobne jest, że ludzie będą doświadczać swojego środowiska w sposób, który spowoduje schodzące w dół, negatywne zmiany w ich poczuciu własnej jaźni. Stopniowo czuć się będą coraz bardziej bezsilni i nieistotni. Właśnie ten trend wykorzystują AWK, aby nas kontrolować. Wszystkie ich NK są zaprojektowane tak, abyś czuł się coraz bardziej bezsilny i abyś nie mógł nigdy wydostać się z dziury, którą sam sobie wykopałeś.

 

***

 

Przypatrz się Ziemi. Twoje fizyczne zmysły nie są w stanie bezpośrednio pokazać Ci, że istnieją energie poza materialnym spektrum częstotliwości. Dlatego nie masz żadnego odniesienia poza sferą materialną (i dlatego materializm przemawia do tak wielu ludzi). Oczywiście, możesz wierzyć, że istnieje niebo, którego opis podaje dana religia. Albo możesz wierzyć, że taki niebiański świat jest czystym przesądem, jak twierdzi religia materializmu. Ale są to zwykłe przekonania, a nie bezpośrednie doświadczenia.

Ponieważ nie masz bezpośredniego doświadczenia jakiekolwiek układu odniesienia, to uwierzyłeś w jedną z najbardziej subtelnych iluzji rozpowszechnianych przez AWK, a mianowicie, że Twój umysł nie ma mocy, by bezpośrednio wpływać na materię. Wierzysz w to, ponieważ doświadczasz tego, że na swoim obecnym poziomie świadomości nie możesz zmienić warunków życia czy nawet, przykładowo, ruszyć kamienia mocą swojego umysłu.

W rzeczywistości jest to totalne kłamstwo. Oczywiście, możesz powiedzieć, że nie masz siły, aby wpływać na materię swoim umysłem – i masz rację. Jednak masz rację tylko dlatego, że stałeś się samospełniającą się przepowiednią. To prawda, że Twój umysł nie może zmienić materii – na twoim obecnym poziomie świadomości. Kłamstwem jest jednak twierdzenie, że Twój obecny poziom świadomości jest jedynym dostępnym Ci poziomem świadomości. Jest to znacznie niższy poziom świadomości niż to, co jest możliwe. Zstąpiłeś w ten niższy stan przez własne wybory. Zostałeś zmanipulowany i oszukany przez AWK, ale to nie zmienia faktu, że to Ty dokonałeś tych wyborów. Magia przyznania się do tego leży w tym, że możesz także cofnąć dokonane wybory. Każdy wybór, który kiedykolwiek dokonałeś, może zostać cofnięty poprzez dokonanie bardziej świadomego wyboru. AWK nie mogą uniemożliwić Ci tego, ale nie chcą, abyś o tym wiedział i to zaakceptował.

A oto podstawowe Prawo Wolnej Woli: Możesz stworzyć dowolne poczucie własnej jaźni, ale nigdy nie możesz stworzyć poczucia jaźni, z którego nie możesz się wydostać. Możesz wejść do bardzo głębokiej dziury, dokonując stosownych wyborów, ale nigdy nie uda Ci się stworzyć dziury tak głębokiej, że nie możesz się z niej wyjść – dokonując bardziej świadomych wyborów. Nawiasem mówiąc, wszyscy AWK i ich NK będą stanowczo zaprzeczać temu, co właśnie powiedziałem. Ich główne kłamstwo na Ziemi polega na twierdzeniu, że możesz dokonać pewnych wyborów, których nie możesz cofnąć, dokonując nowych wyborów. Pamiętając o tym możesz zdemaskować dowolną teorię lub system myślowy, jakie zostały stworzone przez AWK w celu sprawowania nad Tobą kontroli.

Wróćmy do mojej historii. Kiedy zacząłem studiować planety, które upadły poniżej poziomu lęku, zdałem sobie sprawę, że kiedy przekroczą one ten próg, to ludzie ucieleśniający się na takich planetach nie mają bezpośredniego doświadczenia istnienia czegokolwiek poza materią. Dlatego staje się dla nich praktycznie niemożliwe, aby odzyskać świadomość swojego pochodzenia z wyższego świata. Planeta staje się zamkniętym systemem, który nieuchronnie będzie wytwarzał tak wielki wewnętrzny opór, że może sama siebie zniszczyć.

Czułem głębokie i szczere współczucie dla istot, które utknęły na takich planetach i rozwinąłem szczere pragnienie, by im pomóc. Ponieważ nie rozumiałem w pełni, jak działa wolna wola, pomyślałem, że coś w tym wszystkim poszło nie tak i że ktoś (ja) musi to naprawić. Rozwijałem poczucie, że powinienem coś zrobić, aby uratować te istoty i wkrótce zrozumiałem, że istnieje tylko jeden sposób, aby to zrobić. Powinienem ucieleśnić się na takiej planecie i zademonstrować jej mieszkańcom, że istnieje wyższa droga, wyższe poczucie jaźni. Uświadomiłem sobie, że danie tym ludziom teorii, takiej jak religia, samo w sobie nie jest wystarczające. Powinni mieć bezpośrednie doświadczenie, że istota w takim samym ciele jak ich ciała może wynieść swoją świadomość ponad ich poziom. Tylko wtedy mogą zaakceptować, że jest to również możliwe dla nich samych.

W trakcie tego procesu rozmawiałem oczywiście z moimi doradcami. Teraz widzę, że próbowali mi wyjaśnić coś, czego nie byłem w stanie zrozumieć i nie byłem gotów rozważyć. Widzę też, jak w końcu pogodzili się z faktem, że po prostu powinienem mieć możliwość zstąpienia na nienaturalną planetę, aby działać jako jej zbawca. Dzisiaj wyraźnie widzę, że rozwinąłem kompleks zbawiciela, ale wtedy nie uwierzyłbym nikomu, kto by mi to powiedział. To dowodzi jedynie tego, jak bardzo potrzebujemy bezpośredniego doświadczenia, aby przyswoić sobie nasze lekcje i zmienić nasze poczucie własnego ja.

Tak więc, pozwolono mi ucieleśnić się na nienaturalnej planecie, a ja wybrałem Ziemię. Opiszę teraz moje pierwsze kluczowe wcielenie na tej Planecie.


Część 2: Moje pierwsze wcielenie na Ziemi

 

 

7

Wspomniałem już, że na naturalnej planecie sam tworzysz fizyczne ciało. Stwarzasz matrycę na poziomie tożsamości i umieszczasz ją na poziomie mentalnym, gdzie przydajesz jej więcej niuansów. Umieszczasz ją następnie w sferze emocjonalnej, w której nabiera ona szczegółów i rozpędu. Następnie przemieszczasz ją w sferę fizyczną, umieszczając w niej siebie samego. Na planecie o gęstej materii, takiej jak Ziemia jest to, oczywiście, niemożliwe, właśnie z powodu gęstości materii.

Wspomniałem, że Ziemia nie została stworzona w obecnym stanie. W swoim pierwotnym stanie Ziemia nie była planetą o gęstej materii. Przez bardzo długi czas Ziemia służyła, jako platforma dla wniebowstąpienia kilku fal istot (dokładnie trzech). Potem zstąpiła na nią czwarta fala istot i one, jako pierwsze, zaczęły obniżać wibracje planety. Obniżanie wibracji planety następowało przez długi czas, dopóki materia nie stała się tak gęsta, że ​​ wyewoluowały ciała fizyczne, z narządami płciowymi, będące w stanie rozmnażać się na poziomie fizycznym. Przejawianie fizycznego ciała stało się teraz procesem mechanicznym, a nie twórczym. Od tego momentu reinkarnacja stała się koniecznością, ponieważ jest to jedyny sposób, aby dać danej istocie szansę dowartościowania energii, którą zdegenerowała na planecie o gęstej materii. Jak już wspomniano, kiedy obniżysz energię poniżej poziomu pierwotnej wibracji planety, nie możesz jej opuścić, dopóki ponownie nie podniesiesz jej wibracji. A bardzo trudno jest podnieść (lub zrównoważyć) energie, gdy nie jesteś w fizycznym ciele.

Moje pierwsze Wcielenie miało miejsce około dwa miliony lat temu. Nie mogę podać dokładnej daty, ponieważ czas zmienia się wraz z upływem czasu, a raczej wraz z grawitacją, co odkrył Einstein. Zaś grawitacja zmienia się wraz ze zbiorową świadomością. Ponieważ nie miałem żadnej wcześniejszej historii na tej Planecie i nie zdegradowałem żadnej energii poniżej poziomu miłości, nie było niczego, co wymagałoby, abym musiał przyjąć ucieleśnienie w określonym czasie, w określonym miejscu lub pośród określonej grupy ludzi. Miałem, więc względną swobodę wyboru tego, gdzie i kiedy chciałem się wcielić; jedynym warunkiem było istnienie dostępnej kobiety będącej w ciąży, aby zaistniało ciało, w które mógłbym zstąpić. Ze względu na mój kompleks zbawiciela i moje przekonanie, że mogę przybyć i wywrzeć pozytywny wpływ na tę planetę, zdecydowałem urodzić się, jako syn przywódcy największej i najpotężniejszej cywilizacji, jaka istniała w tym czasie. Nie trzeba dodawać, że cywilizacja ta już nie istnieje, co stoi w sprzeczności z twierdzeniami obecnych NK na (przynajmniej) dwa sposoby. Wszystkie one twierdzą, że dwa miliony lat temu na Ziemi nie było żadnej zaawansowanej cywilizacji, a niektóre z nich twierdzą nawet, że życie na tej Planecie zaczęło się na bardzo prymitywnym poziomie i ewoluowało z niego, co oznacza, że ​​nasza cywilizacja jest najbardziej zaawansowana z tych, które tu istniały.

Co za niesamowita pycha! Wyobrażanie sobie, że obecna cywilizacja zasługuje na miano zaawansowanej, jest tak bardzo ignoranckie i aroganckie, że każdy, kto zna rzeczywistość, może tylko zaśmiać się w głos. Możesz oczywiście powiedzieć, że to ja jestem arogancki, ale aby udowodnić Ci, że moja teza o prymitywizmie obecnej cywilizacji jest prawdziwa, wystarczy tylko jedno słowo: „wojna".

Pierwsze trzy grupy istot, które ucieleśniły się na Ziemi, stworzyły cywilizacje, które zasługują na miano zaawansowanych. Od czwartej fali istot kilka cywilizacji osiągnęło znacznie wyższy poziom rozwoju technologicznego niż obecna. Jednak i tak były one na poziomie, który był o tyle niższy niż poziom naturalnej planety, że aż trudno jest tutaj opisać różnice.

 

***

 

Cywilizacja, w której się urodziłem, była o wiele bardziej zaawansowana technologicznie niż obecna. Podobnie jednak jak obecna, była również oparta na lęku, co oznaczało, że technologia oparta była na sile. Zamiast rozwijać technologię opartą na miłości, która działa w harmonii z przyrodą, technologia oparta na sile opiera się na złudzeniu, że ludzie są od niej oddzieleni, a zatem muszą narzucać swoją wolę przyrodzie, aby postawić na swoim.

Pod wieloma względami życie w mojej pierwszej ziemskiej cywilizacji było dużo łatwiejsze i bardziej opływające w dostatki niż obecnie. Ponieważ jednak cywilizacja ta bazowała na lęku, to posiadała ona również broń o wiele potężniejszą od tej, która jest znana dzisiaj (a przynajmniej znana opinii publicznej). Moja pierwsza cywilizacja była ostatnią z długiej linii cywilizacji bazujących na lęku, co oznacza, że broń została stopniowo rozwinięta do poziomu, na którym mogła mieć katastrofalny wpływ na planetę. Innymi słowy, moja cywilizacja posiadała moc zniszczenia samej siebie.

Można powiedzieć, że obecnie sytuacja jest podobna, ale niekoniecznie tak jest. Nawet gdyby wykorzystano wszystkie obecne bronie, potrzeba by było sporo „uśmiechu losu”, aby zniszczyć wszystkie ludzkie istoty na planecie. Niemniej, z pewnością mogłoby to mieć poważny negatywny wpływ. Chodzi mi o to, że moja pierwsza cywilizacja posiadała jeszcze potężniejszą broń niż ta, którą dysponujemy obecnie. Nie była to pierwsza cywilizacja, która wyprodukowała taką broń. Trzy poprzednie cywilizacje dosłownie zniszczyły siebie, tworząc w wyniku tego tak katastrofalne efekty planetarne, że nie pozostały po nich żadne ślady. W rzeczywistości istnieją ślady, ale ponieważ nie mamy odpowiedniego poziomu technologii, nie wiemy, jak odczytać pewne zapisy geologiczne. Nie widzimy, że to, co nazywamy naturalnymi skałami lub formacjami mineralnymi, jest pozostałością po materiałach wytworzonych przez człowieka. Zaprogramowana iluzja normalności powoduje, że nie jesteśmy w stanie przyznać, że szkło znajdowane w różnych miejscach (i ewidentnie powstałe w efekcie oddziaływania ekstremalnie wysokich temperatur) zostało stworzone przez poprzednie cywilizacje prowadzące wojnę nuklearną.

 

***

 

Moje wcielanie się okazało się dla mnie dość wymagające. Przywódca cywilizacji miał kilka żon i wiele dzieci. Jednakże, ponieważ miał on już pewną historię na tej planecie, istniało wiele dusz, które czekały na okazję, aby wyrównać balans energii (lub karmy, jak to się często dzisiaj nazywa), między nimi a przywódcą. Musiałem więc poczekać kilka lat, zanim któraś z jego żon zajdzie w ciążę i która to ciąża nie była przeznaczona dla wcielenia się innej istoty. Oczywiście, było to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, ale uświadomiłem sobie, że wcielanie się na planecie o gęstej materii byłoby nowym doznaniem, więc postanowiłem poczekać. Gdybym wiedział, jak bardzo odmienne jest wcielenie się na takiej planecie, przemyślałbym ten krok, co najmniej dwa razy.

Jeśli nigdy wcześniej nie wcieliłeś się na planecie o gęstej materii, nie masz żadnego punktu odniesienia opartego na doświadczeniu, aby móc ocenić, jak to będzie wyglądać. Różnica pomiędzy planetą naturalną a planetą o gęstej materii jest po prostu tak wielka, że żadna ilość wiedzy teoretycznej nie daje wyobrażenia o tym, jak to wygląda. Tak więc, zrozumiałem, że nadchodzi moment, w którym jedyną drogą naprzód jest bezpośrednie doświadczenie, a następnie podążanie za nim. Nie miałem wątpliwości, że sobie poradzę. Jakże się myliłem. Kierowała mną czysta pycha i arogancja.

 

***

 

Na planecie o gęstej materii musisz poczekać, aż dostępne będzie dla Ciebie fizyczne ciało, ale masz pewien wpływ na swoje trzy wyższe ciała (za pierwszym razem, zaś w następnych wcieleniach zabierasz je ze sobą z poprzednich wcieleń). Jednakże, nawet tutaj istnieją ograniczenia, ponieważ dane ciało fizyczne będzie miało trzy wyższe ciała, do których również zstępujesz. Za pierwszym razem, kiedy się wcielasz, możesz wywierać wpływ na te ciała, ale tylko w ramach uprzednio stworzonej historii przez rodziców i grupy dusz, która ciało wytwarza.

Współczesna nauka przejawia wielką ignorancję, głosząc, że nasze dziedzictwo jest tylko fizyczne i zdeterminowane przez nasze DNA. W rzeczywistości nauka już odkryła, że DNA nie jest w stanie wyjaśnić wszystkich naszych odziedziczonych cech. Nie wyjaśnia też złożonej maszynerii naszych ciał fizycznych, a tym bardziej umysłu i psychiki. Powodem jest, oczywiście to, że mamy cztery ciała, które są wynikiem przeszłej historii nas samych, naszych rodziców, naszej rodziny i naszej grupy dusz (która jest czymś więcej niż narodowość, pochodzenie etniczne lub rasa), a nawet ludzkość, jako całości. Dlaczego te odkrycia nie zostały potwierdzone? Po prostu dlatego, że AWK, którzy używają naukowego materializmu jako NK, zdołali opóźnić powszechne uznanie faktu, że konieczny jest nowy paradygmat naukowy. Nie mają zamiaru siać fermentu i zakłócać zaprogramowanej iluzji normalności, którą tak misternie utkali.

Od momentu poczęcia mojego pierwszego fizycznego ciała zacząłem pracować nad swoimi trzema wyższymi ciałami. Nie oznacza to, że zstąpiłem do płodu na stałe. Jednak od samego początku miałem krótkie okresy czasu, kiedy zstępowałem do płodu i doświadczałem tego, czego płód doświadczał w łonie matki. Tu również nauka się myli, zakładając, że płód może doświadczać tylko poprzez swoje fizyczne zmysły. Kiedy już znajdziesz się w fizycznym ciele (nawet, jeśli składa się on tylko z kilku komórek), Twoje trzy wyższe ciała mogą odbierać wszystkie energie istniejące wokół płodu. Możesz na przykład postrzegać pole energetyczne matki i ojca (jeśli jest w pobliżu), starszego rodzeństwa i członków rodziny. Możesz również dostrzec, w jaki sposób członkowie Twojej rodziny doświadczają życia w ogóle, jak doświadczają swojej konkretnej sytuacji i życia w swoim społeczeństwie. Możesz przetwarzać te doświadczenia odpowiednio do poziomu świadomości, który posiadasz.

Większość ludzi nie jest na tyle świadoma, aby to wykorzystać, ale ja w moim pierwszym wcieleniu miałem na tyle świadomości, aby użyć moich wrażeń i przygotować moje ciało emocjonalne, mentalne i ciało tożsamości, aby sobie z tym poradzić. Myślałem, że przygotowałem się także na to, co znaczy utknąć w ciele fizycznym i się narodzić, ale bardzo się przeliczyłem.

 

***

 

Po ośmiu i pół miesiącach (okres ciąży był wtedy nieco krótszy), nadszedł moment narodzin. Spędzałem coraz więcej czasu jako płód, ale w łonie matki nie odczuwałem żadnego fizycznego bólu (gdyż moja matka była zdrowa). Tak naprawdę nie zastanawiałem się nigdy, co to znaczy narodzić się; zamiast tego skupiałem się na tym, co zrobię, gdy będę mógł zacząć działać w moim fizycznym ciele.

Nie ma konieczności w pełni zstępować do płodu, aż do momentu narodzin, ale ponieważ byłem ciekawy życia na planecie o gęstej materii, postanowiłem to zrobić. Zstąpiłem całkowicie i spodziewałem się mieć kilka dni, aby doświadczyć życia w łonie matki. Ku mojemu zaskoczeniu wejście  mojej istoty w fizyczne ciało natychmiast wywołało skurcze porodowe u mojej matki i rozpoczął się proces porodu.

Nawet o tym nie myślałem, ale problem polegał na tym, że moja matka, żyjąc od dawna w ziemskim wcieleniu, choć była dość rozwiniętą kobietą w porównaniu ze standardem tej cywilizacji, miała znacznie niższy poziom świadomości niż moja. Dlatego po prostu nie była w stanie znieść intensywności mojej energii lub światła w swoim polu aury i musiała mnie natychmiast wypchnąć na zewnątrz, aby odzyskać choć niewielki stopień równowagi. Dosłownie wpadła w panikę, gdy tylko poczuła pełnię mojego pola aury i krzyczała, żeby lekarze pomogli jej to jak najszybciej zakończyć.

Od momentu, gdy zaczęły się skurcze, zacząłem odczuwać coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem, a mianowicie ból w moim fizycznym ciele. Wiem, że będzie to zaskakujące, ale na moich pierwszych planetach nigdy nie doświadczyłem fizycznego bólu (ani też bólu na poziomie emocjonalnym, mentalnym lub tożsamości). Teraz tego doświadczałem i było to zarówno szokujące psychicznie, jak i bardzo nieprzyjemne fizycznie. Ból nasilił się, gdy zostałem (wbrew mojej woli) wepchnięty w kanał rodny.

W tym momencie zacząłem uświadamiać sobie coś, o czym nigdy wcześniej nie myślałem, a mianowicie, że ciało fizyczne może wpływać na trzy ciała wyższego poziomu. Na naturalnej planecie przepływ energii następuje zawsze z wyższych ciał do ciała fizycznego. Oczywiście, przeżywasz doświadczenia poprzez ciało fizyczne, ale nie mają one bezpośredniego wpływu na ciała wyższego poziomu. Fizyczne doświadczenie może na przykład wywołać emocję, ale tylko wtedy, gdy świadomie na to pozwalasz. Innymi słowy, może istnieć przepływ od ciała fizycznego do ciał wyższego poziomu, ale Twój świadomy umysł kontroluje to, co przechodzi. W przypadku planet o gęstej materii jest inaczej, znaczenie tego faktu stanie się jasne dzięki temu, czego doświadczyłem w moim pierwszym wcieleniu.

W kanale rodnym doświadczyłem jak intensywny dyskomfort i ból fizycznego ciała wywoływał uczucia, nad którymi nie miałem świadomej kontroli. Były to reakcje emocjonalne zaprogramowane w moim ciele emocjonalnym przez doświadczenia wszystkich osób, które wcześniej urodziły się w mojej rodzinie. Zacząłem odczuwać panikę i lęk przed tym, co nastąpi później, a nawet lęk przed tym, jak silny to będzie ból.

Gdy wysuwałem się z kanału rodnego, w żaden sposób nie utożsamiałem się z tymi uczuciami. Wiedziałem, że nie są to moje uczucia, ponieważ nie ja je wybrałem. Jednakże, mimo że nie byłem w nich w pełni zaangażowany, nie mogłem ich uniknąć. Nie mogłem ich wyłączyć, ponieważ były już w moim ciele emocjonalnym. W moim dotychczasowym doświadczeniu nic nie przedostawało się z ciała fizycznego do wyższych ciał bez dokonania świadomego wyboru, ale tutaj nie miałem wyboru (miałem wybór, aby zstąpić w ciało, ale kiedy ten wybór już został dokonany, nie miałem możliwości uniknąć jego konsekwencji).

Miałem też pewne przemyślenia o tym, jakie niebezpieczeństwa mogą na mnie czekać – to także była czysto zaprogramowana reakcja. Na poziomie świadomości wciąż byłem w pełni przekonany, że poradzę sobie z wszystkim, co ta Planeta może postawić mi na mej drodze, ale w moim ciele mentalnym i ciele tożsamości zauważyłem intensywne myśli o tym, co „oni" mogą mi zrobić i jak bardzo ograniczoną istotą tak naprawdę jestem. I znowu, jedynie obserwowałem te myśli, nie identyfikując się z nimi, ale zaczynałem zdawać sobie sprawę tego, że było to również coś, czego nie mogłem wyłączyć.

Zanim zdążyłem się zorientować, co się stało, zostałem wypchnięty i wyciągnięty z kanału rodnego (lekarz miał zimne dłonie). Podniósł mnie za nogi i moje drogi oddechowe oczyszczono z pomocą gumowego, ssącego węża. Potem trzymał mnie unieruchomionego i zdałem sobie sprawę, że wszyscy ludzie w sali porodowej patrzą na mnie z oczekiwaniem w swoich aurach. Byłem całkowicie pochłonięty przetwarzaniem moich wrażeń, ale w końcu przyszła mi do głowy myśl: „Czego oni ode mnie chcą?".

Lekarz zaczął mnie masować, a pozostali zaczęli rozmawiać zaniepokojonymi głosami. Widzieli wyraźnie, że oddycham, ale najwyraźniej to nie wystarczyło, bo nagle jeden z nich dał mi klapsa w pupę i znów poczułem ból. „Dlaczego nie płacze?" zapytała jakaś osoba, a ja pomyślałem: „Co to jest płacz? Co chcą, żebym zrobił?" Wtedy ktoś uderzył mnie w pupę o wiele mocniej i ku mojemu zdziwieniu moje ciało zareagowało, wydając bardzo niepewny okrzyk. Wszyscy odczuli ulgę i chcieli mnie położyć obok mojej matki, ale zanim to nastąpiło przyszła mi do głowy myśl: „A więc to jest płacz? Więc chcą, żebym płakał? Zobaczmy, co to dziecko potrafi!" Poczym wydałem z siebie krzyk, który wstrząsnął wszystkimi tak bardzo, że lekarz prawie mnie upuścił. Później usłyszałem, jak ktoś powiedział, że nigdy nie słyszeli tak płaczącego dziecka.

No cóż, dostali czego chcieli, jako że kiedy nauczyłem się, jak ciało płacze, nie przestałem płakać przez całe dwa dni. Płakałem przez czterdzieści osiem godzin, ponieważ po prostu nie potrafiłem przepracować wszystkich emocji, które pojawiły się w moim ciele emocjonalnym w wyniku narodzin i nagłego odczucia energii w pełnej sile oktawy fizycznej.

 

***

 

Nic nie mogło mnie przygotować na kontrast między naturalną planetą a Ziemią. Na naturalnej planecie nie istnieje dyskomfort związany z bytem w ciele fizycznym. Na Ziemi samo przebywanie w ciele jest bardzo niewygodne. Do tej pory, oczywiście, przyzwyczaiłem się już do tego tak, że prawie, jak wszyscy inni, tego nie zauważam. Jednakże, kiedy po raz pierwszy się wcieliłem, był to tak wielki wstrząs, że odzyskanie równowagi wymagało czterdziestu ośmiu godzin.

Nie chodziło tylko o bycie w ciele fizycznym, ale bardziej o doświadczanie energii Ziemi poprzez moje cztery niższe ciała. Energie na tej planecie były tak intensywne, w porównaniu z tym, czego doświadczyłem wcześniej – szczególnie dlatego, że doświadczyłem tak wiele lęku, gniewu i nienawiści, że po prostu nie mogłem uwierzyć, że ludzie mogą żywić takie uczucia do siebie nawzajem. Nie mogłem uwierzyć, że nigdy nie doświadczyli jak toksyczne są te emocje dla nich samych. Pomyślałem, że jeśli racjonalna osoba doświadczyłaby tego, jaki wpływ ma na jej własne cztery ciała nienawiść do innej istoty ludzkiej, to osoba ta nigdy więcej nie pozwoliłaby sobie na czucie nienawiści. Nie sądziłem, że ktokolwiek może być tak głupi, by świadomie krzywdzić siebie samego (teraz wiem, że AWK są naprawdę aż tak głupi). Byłem tak zaszokowany odczuwaniem energii, które ludzie słali ku sobie nawzajem, że czułem się tym całkowicie przytłoczony i zajęło mi dwa pełne dni, aby jakoś dostosować się do poziomu, gdzie mogłem radzić sobie z byciem tutaj.

Kolejnym aspektem mojego dyskomfortu było to, że straciłem moje świadome połączenie z duchowymi przewodnikami i moją Obecnością JESTEM. Wiedziałem oczywiście, że stanie się to na planecie tak gęstej, jak Ziemia. Jednak nie martwiłem się tym, ponieważ wiedziałem, że nawet na gęstej planecie można odzyskać ten kontakt. Po początkowym okresie zapomnienia, kim jesteś i skąd pochodzisz, możesz dostroić się do energii i zacząć przywracać pewien kontakt z wyższym światem. Byłem pewien, że będę mógł to zrobić, ale oczywiście zapomniałem o moim pochodzeniu. Miałem wewnętrzne poczucie, że zapomniałem o czymś bardzo ważnym, ale ponieważ nie miałem świadomego pojęcia, co to było, odczuwałem tylko bardzo nieprzyjemne uczucie braku przynależności.

Przez pierwsze dwa dni nic nie jadłem, mimo że podsuwano mi piersi mojej matki i wszelkiego rodzaju sztuczne urządzenia. Po prostu płakałem i wypluwałem to, co próbowali wepchnąć mi do ust. Nie trzeba dodawać, że zostałem wtedy oddzielony od matki, a ponieważ budziłem wszystkie inne dzieci, zostałem umieszczony w osobnym pokoju.

Pierwszego dnia płakałam, ponieważ samo bycie w ciele było tak koszmarnie niewygodne. Drugiego dnia płakałem, bo moje ciało było tak piekielnie głodne. Chociaż zaglądali do mnie i regularnie mnie badali, najwyraźniej zrezygnowali z próby karmienia mnie po pierwszym dniu. W końcu doszedłem do wniosku, że być może nakarmią mnie, jeśli przestanę płakać, co okazało się prawdą. Gdy tylko przestałem płakać, zostałem położony obok matki, a miękki sutek wsunął mi się w usta. Piłem prawie tak samo, jak płakałem: „Do diabła z minami! Cała naprzód!”.

 

 

8

Nie mogę powiedzieć, że miałem szczęśliwe dzieciństwo. Ale nie mogę też powiedzieć, że miałem nieszczęśliwe dzieciństwo, ponieważ nie miałem żadnego punktu odniesienia do tego, co to znaczy być dzieckiem na Ziemi. Z perspektywy czasu widzę, że zdecydowanie nie nadawałem się do życia na Ziemi.

Na naturalnej planecie zstępujesz w dorosłe ciała, które ma już wszystkie funkcje, jakie ciało powinno mieć. Konieczność czekania szesnaście lat, zanim zostałem uznany za dorosłego, była czystą udręką i nie mogłem się doczekać, aż moje ciało osiągnie poziom, na którym mogłem zacząć robić to, po co tu przybyłem. Oczywiście nie miałem świadomości tego, co wiedziałem, zanim się wcieliłem, ale miałem bardzo silne, poparte intuicją wrażenie, że ​​mam cel, aby tu być i że chcę tu czegoś dokonać.

Moja matka nigdy nie dostosowała się do intensywności mojego pola energetycznego i spędzała ze mną jak najmniej czasu. Jako usprawiedliwienie tego próbowała mnie przedstawiać jako dziwne, a nawet chore psychicznie dziecko, ale nikt, kto mnie poznał, nie zgadzał się z nią. Muszę przyznać, że nie żywiłem do niej szczególnych uczuć, ponieważ nie miałem z nią wcześniej żadnej wspólnej historii, a ona, szczerze mówiąc, była po prostu narzędziem, dzięki któremu mogłem się wcielić. Doskonale więc rozumiałem, dlaczego nie żywiła dla mnie silnych uczuć i nie miałem problemu z rozstaniem się z nią. Umieszczono mnie w swego rodzaju komunalnej instytucji, wraz z wieloma innymi dziećmi, niektóre z nich były dziećmi mojego ojca z jego innymi żonami, a niektóre z nich dziećmi najważniejszych osobistości na jego dworze.

Radziłem tam sobie stosunkowo dobrze, chociaż nigdy nie nawiązałem przyjaźni z żadnym z dzieci. Wynikało to z faktu, że nigdy wcześniej nie wcieliłem się na Ziemi, więc moje zdolności twórcze nie zostały przytępione. Uczyłem się bardzo szybko i umiałem chodzić, mówić i czytać dużo wcześniej niż inne dzieci. Miałem problemy ze zrozumieniem, jak działa moje ciało, więc przez wiele lat nie radziłem sobie tak dobrze jak inni z ćwiczeniami fizycznymi. Jednak, kiedy osiągnąłem wiek młodzieńczy, celowałem już w każdym sporcie.

Celowałem także w naukach z ksiąg, a to sprawiło, że pozostałe dzieci zachowały wobec mnie pewien dystans, wynik połączenia zazdrości i lęku. Ja, oczywiście, nie zachowywałem się w sposób protekcjonalny czy arogancki w stosunku do innych, ponieważ czułem, że moje zdolności i osiągnięcia były znacznie niższe niż to, do czego byłem przyzwyczajony. Myślałem, że radzę sobie raczej słabo w porównaniu z intuicyjnym poczuciem tego, co powinienem być w stanie zdziałać.

Oczywiście wiedziałem więcej niż większość ludzi i miałem intuicyjne wyobrażenie tego, jak życie może i powinno wyglądać. Dlatego często pytałem zarówno dzieci, jak i dorosłych o rzeczy, które oni uważali za bardzo dziwne, a nawet niebezpieczne. Kiedy natknąłem się na jakieś uwarunkowanie na Ziemi, co do którego intuicyjnie wiedziałem, że nie występuje ono na naturalnej planecie, pytałem, dlaczego robimy tego rodzaju rzeczy. Naturalnie, ludzie postępowali tak, ponieważ zostali w ten, a nie inny sposób wychowani, a ich działania stały się częścią zaprogramowanej iluzji normalności tamtych czasów, więc nigdy nie kwestionowali, dlaczego działają tak, a nie inaczej. W konsekwencji moje pytania były dla nich bardzo niewygodne. Nie powstrzymywało mnie to przed zadawaniem pytań, ponieważ nie przejmowałem się nadmiernie uczuciami innych ludzi, ale poskutkowało niedawaniem mi okazji do ich zadawania i dlatego dużo czasu spędzałem w samotności.

 

***

 

Jedną z niewielu osób, które potrafiły poradzić sobie z intensywnością mojego pola energetycznego, był mój ojciec; w miarę jak dorastałem spędzaliśmy ze sobą coraz więcej czasu. Lubiłem przebywać w jego polu energetycznym, ponieważ, mimo że miało ono niższy poziom wibracji niż mój własny, wciąż był to najwyższy poziom na świecie w tamtych czasach. On zaś lubił spędzać ze mną czas i często mówił, że coś mu przypominam, ale nie pamiętał, co to było. W owym czasie nie rozumiałem tego świadomie, ale, oczywiście, przypominałem mu o jego własnym pochodzeniu.

Mój ojciec był także istotą, która nie została stworzona do życia na Ziemi. Ochotniczo przybył na Ziemię w ramach prywatnej misji ratunkowej. W owym czasie wcielał się już na Ziemi od tak dawna, że całkowicie zapomniał o tym i znacznie obniżył swój poziom energii. Ponieważ jednak udało mu się zachować znaczną część swojej wewnętrznej spójności, jego pole energetyczne było wciąż znacznie wyższe niż jakiejkolwiek osoby w jego otoczeniu.

Cywilizacja, w której się wcieliłem miała bardzo hierarchiczną strukturę społeczną, na czele z moim ojcem jako niekwestionowanym, najwyższym przywódcą. Jednakże, mimo iż posiadał on nieograniczoną władzę, nigdy jej nie nadużywał. Był sprawiedliwym i mądrym władcą, królem-filozofem. Na naturalnej planecie odniósłby wielki sukces i wzniósłby swoją cywilizację wyżej niż poziom, jaki zastał, rozpoczynając swoje panowanie. Różnica polega na tym, że na naturalnej planecie nie ma żadnych wcielonych AWK, dzięki czemu władca może sobie pozwolić na bycie sprawiedliwym.

Chcę przez to powiedzieć, że mój ojciec był sprawiedliwy w tym sensie, że przestrzegał kodeksu etyki i praw społecznych. Oznaczało to, że chociaż podejrzewał niektórych ludzi o spiskowanie przeciwko niemu, nie użył swojej władzy, by się ich pozbyć, gdyż uważał, że nie może podjąć jakichkolwiek działań, dopóki nie pokażą oni swoich prawdziwych zamiarów. I chociaż jest to postawa honoru, to nie funkcjonuje ona, gdy masz do czynienia z AWK i dlatego stała się ona przyczyną upadu mojego ojca i całej cywilizacji. Ale uprzedzam tu fakty, ponieważ w moim pierwszym wcieleniu nie miałem świadomości AWK i tego, jak różnią są oni od tego, co moglibyśmy nazwać naturalnymi istotami. Pozwól mi zatem opisać to, czego doświadczyłem i jak to postrzegałem.

 

***

 

Ponieważ nie miałem świadomości AWK i ich sposobów działania, uważałem, że działania mojego ojca były absolutnie godne podziwu. Przybyłem z jednej z naturalnych planet, na których istoty nigdy nie spiskują przeciw innym i nie mogłem sobie wyobrazić, dlaczego ktoś chciałby to robić. Było dla mnie oczywiste, że mój ojciec był władcą, a poza tym był w oczywisty sposób najbardziej kompetentną do rządzenia osobą na całym dworze. Nie mogłem sobie nawet wyobrazić, żeby ktokolwiek myślał inaczej.

Miałem jednak pewne zdolności, które ludzie obecnie uważają za parapsychologiczne lub będące przejawem jasnowidzenia. Jedną z nich było to, że mogłem zarówno widzieć, jak i wyczuwać pola energetyczne innych ludzi. Mój ojciec, na przykład, miał najjaśniejsze pole energetyczne ze wszystkich osób, jakie poznałem w dzieciństwie (poza moim własnym, ale jego nie postrzegałem, ponieważ byłem w jego wnętrzu). Niektórzy z jego doradców również mieli dość jasne pola energetyczne, z jednym godnym uwagi wyjątkiem.

Mój ojciec miał starszego brata, który był jednym z wysokich rangą urzędników w rządzie mojego ojca. W jego zdolnościach zmysłowych, które większość ludzi ma w dzisiejszych czasach, nie było nic szczególnego. Wyglądał jak każdy inny człowiek, chociaż wyróżniał się wyglądem, był bardzo wysoki i silny, z ostro zarysowanym profilem. Wyróżniał się także pełną siły postawą, ze spojrzeniem, którego większość ludzi nie mogła wytrzymać nawet przez sekundę.

Dzięki moim zdolnościom przeczuwania, od dziecka dostrzegałem coś dziwnego w tym człowieku. Mój ojciec miał pole energetyczne, które promieniowało światłem czystej wibracji, o czystych kolorach. Jego starszy brat miał pole energii, które było tak ciemne, że pochłaniało ono światło przez większość czasu, a czasami promieniowało światłem o niższych wibracjach, o barwach takich jak czerwony, pomarańczowy, czarny lub o niewyraźnych kolorach. Nie wiedziałem wówczas, że jest to jeden z najbardziej charakterystycznych znaków wcielonych AWK.

Cywilizacja miała wyraźnie patriarchalne rządy (ucisk kobiet rozpoczął się na Ziemi miliony lat wcześniej, kiedy pierwsze AWK wcieliły się na planecie). Sukcesja tronu odbywała się przez dziedziczenie, co oznaczało, że tylko syn aktualnego władcy mógł odziedziczyć tron. Jednak niekoniecznie oznaczało to, że automatycznie dziedziczył go najstarszy syn. Moja cywilizacja była świadoma swojej przeszłości, uczono nas, jak poprzedni władcy prawie ją zniszczyli. Stało się tak dlatego, że najstarszy syn władcy automatycznie dziedziczył tron, nawet jeśli nie był zdolny do rządzenia.

Zamiast tego, moja cywilizacja stworzyła system, w którym władca poślubiał wiele żon i poczynał wiele dzieci. Rada starszych wybierała następnie jednego z synów, jako kolejnego władcę w oparciu o to, jak postrzegali jego zdolności rządzenia. To wyjaśnia, dlaczego mój ojciec został wybrany na władcę, a nie jego starszy brat. Brat z pozoru wydawał się to akceptować i zawsze działał, utrzymując pozory lojalności wobec mojego ojca. Nienagannie sprawował swoją funkcję i był niezwykle zdolny w kwestiach organizacyjnych, od spraw państwowych po duże projekty budowlane. Wynikało to z jego niesamowitej zdolności do przymuszania ludzi siłą swojej woli.

Pozwolę sobie tutaj na praktyczną uwagę. Imię mojego ojca w tym wcieleniu brzmiało Jeshu, a mój wujek nazywał się Lucyfer. Wiem, że to drugie imię (i inne imiona, które pojawią się później) wywoła w dzisiejszym świecie pewne określone reakcje emocjonalne, ale wtedy nie wywoływało takich reakcji. Od teraz będę używał tych imion, aby ułatwić identyfikację tych dwóch istot. Później stanie się oczywistym, że wcielałem się w towarzystwie tych dwóch osób w wielu różnych okolicznościach i nie zawsze byli oni moim ojcem lub wujkiem. Również ich imiona nie zawsze były takie same, ale ze względów praktycznych będę ich używał dla nazywania tych dwóch istot.

 

***

 

Ze względu na swoją pozycję, mój wujek był często w pobliżu, kiedy spędzałem czas z moim ojcem. Na początku nie zauważyłem, aby Lucyfer zwraca na mnie uwagę, chociaż wiem, że bacznie mnie obserwował jeszcze przed moim urodzeniem. W miarę jak przybywało mi lat, a mój ojciec spędzał ze mną coraz więcej czasu, często widziałem, że mój wuj patrzy na mnie, a kiedy to robił, jego aura przybierała głęboki, czerwony odcień, prawie jak wrząca lawa. Wiedziałem, że to oznacza, że żywił wobec gniew, ale nie mogłem zrozumieć dlaczego, nie mogłem wyobrazić sobie żadnego powodu dla gniewu Lucyfera.

Kiedy miałem dwanaście lat, wujek uzyskał pozwolenie mojego ojca, żeby zabrać mnie na polowanie, rozrywkę preferowaną przez wielu ludzi u sterów władzy społecznej. Nie wywołało to moich podejrzeń, choć i nie miałem szczególnego zainteresowania pogonią za zwierzęciem i zabijaniem go włócznią. Jeździliśmy na zwierzętach podobnych do dzisiejszych koni i polowaliśmy na zwierzęta podobne do dzisiejszych lwów. Wyjechaliśmy w dużej grupie, ale gdy napotkaliśmy stado lwów, rozproszyliśmy się.

Nagle znalazłem się w kanionie, który okazał się ślepym zaułkiem. Kiedy zawróciłem konia, by się zeń wydostać, dostrzegłem, że Lucyfer nadjeżdża w moim kierunku z bardzo zdeterminowanym wyrazem twarzy. Gdy znalazł się bliżej, nie wydał żadnego dźwięku, ale spojrzał mi prosto w oczy z intensywnością, jakiej nigdy wcześniej nie widziałem. Wyraźnie chciał zwrócić moją uwagę, a kiedy zbliżył się do mnie, zatrzymał konia i chwycił moje wodze, zbliżając twarz do mojej.

Następnie spojrzał mi prosto w oczy i choć odwzajemniłem jego spojrzenie, kątem oka dostrzegłem ciemną energię promieniującą z jego aury. Otoczyła moje ciało i przez chwilę poczułem fizyczny paraliż. Potem pomyślałem: „Co on próbuje zrobić? Interesujące, że kieruje ku mnie tę mroczną energię. Co by się stało, gdybym skierował moją energię jasności ku niemu?”

Skupiłem się na moim czakramie serca i skierowałem najintensywniejszą energię miłości ku Lucyferowi. Było to coś, co praktykowałem w dzieciństwie, ponieważ odkryłem, że na niektórych ludzi ma to pozytywny wpływ. Mój ojciec, na przykład, przywoływał mnie czasami do swojej komnaty, gdy przeżywał trudne chwile, a już po kilku sekundach promieniowania na niego miłością czuł się przywrócony do normalnego poziomu energetycznego. Więc teraz skierowałem tę energię na Lucyfera, a jemu zajęło kilka sekund, zanim zdał sobie sprawę z tego, że nie reaguję tak, jak się tego wyraźnie spodziewał.

Skupił więc swoje spojrzenie z jeszcze większą intensywnością i wyraźnie zebrał całą swoją psychiczną moc, kierując ku mnie jeszcze bardziej intensywną falę ciemnej energii. Czułem się trochę rozbawiony, ponieważ było oczywiste, że wydawało mu się, że jego mroczna energia mogłaby pokonać moją miłość, co, jak sądziłem, było niemożliwe. Więc skierowałem na niego jeszcze bardziej intensywny promień miłości, który zaczął rozpraszać mroczną energię mojego wuja. Po kilku sekundach dostrzegłem, jak energia miłości zaczyna przenikać jego aurę. Wyczuł to także i mocno się zaniepokoił. Po kilku sekundach nastąpiła wyraźna zmiana w jego postawie, intensywność zniknęła z jego oczu i nagle znów wyglądał jak zwykły człowiek.

Był wyraźnie wstrząśnięty, ale bardzo szybko odzyskał opanowanie, co stanowi kolejny znak rozpoznawczy AWK. W ułamku sekundy przybrał zatroskany wyraz twarzy i powiedział: „Mój książę, oddalenie się od grupy może być niebezpieczne, proponuję, żebyśmy dołączyli do naszych towarzyszy”. Potem puścił mojego konia, odwrócił się i wyjechał z kanionu, nie oglądając się za siebie. Uświadomiłem sobie bardzo dziwne uczucie, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Jednak w moich kolejnych wcieleniach nauczyłem się niezawodnie je rozpoznawać: poczucie euforycznej ulgi, jaką odczuwa się po uniknięciu bardzo wielkiego niebezpieczeństwa.

 

***

 

Lucyfer szybko zniknął z mojego pola widzenia, a ja powoli pojechałem w kierunku, w którym myślałem, że udała się grupa. Po jakimś czasie znalazłem się na przestrzeni porośniętej gęstymi krzakami, gdzie nagle dobiegł mnie głos. Ściągnąłem cugle konia i zatrzymałem się za krzakiem, który dawał ukrycie, ale jednocześnie pozwalał obserwować niewielką polanę. Ujrzałem mojego wujka z jednym z jego bliskich podwładnych. Lucyfer rozmawiał z mężczyzną wyjątkowo pogardliwym tonem głosu, jednocześnie kierując w jego stronę bardzo mroczną energię.

Widziałem, jak ogarnia ona nie tylko fizyczne ciało tego człowieka, ale całą jego aurę. Widziałem, jak jego aura dosłownie niemalże stopniała. Potem zobaczyłem, jak płomień mrocznej energii mojego wuja tworzy rodzaj haka, skierowany prosto w serce podwładnego. Widziałem, jak człowiek ten całkowicie podporządkował się mojemu wujkowi i jak hak wyrwał pewną część energii światła z pola energetycznego tej osoby. Hak został następnie wciągnięty z powrotem w pole mojego wuja i po raz pierwszy zauważyłem (mając szerszą perspektywę oglądu z dystansu), jak krucha i postrzępiona była aura Lucyfera. Było dla mnie oczywiste, że jego próba obezwładnienia mnie pozbawiła go energii, którą teraz odzyskiwał kosztem innej osoby. Kiedy aura Lucyfera pochłonęła energię światła mężczyzny, szybko powróciła do normalnego wyglądu.

Gdy tylko mój wuj to odczuł, rzucił ostatnią uwagę pod adresem mężczyzny i odjechał, a ten natychmiast upadł na ziemię i wyglądał niemalże jak martwy i jego aura była bardzo rozproszona. Natychmiast skierowałem energię miłości w kierunku mężczyzny i w ciągu kilku minut jego aura wróciła do normy. Wsiadł na konia i pojechał za moim wujem; żaden z nich mnie nie zauważył.

Wówczas pomyślałem: „Czy to właśnie było to, co mój wuj próbował ze mną zrobić?". Uświadomiłem sobie jednak, że nie tylko próbował wykraść mi energię. Po chwili zastanowienia zorientowałem się, że chciał albo mnie przetestować, albo zawładnąć mną, tak jak ewidentnie zawładnął swoim podwładnym. Podejrzewałem ponadto, że próbował nagiąć mnie do swojej woli w jakimś celu, który najwyraźniej nie mógł być dobry. W nadchodzącym czasie obserwowałem Lucyfera, gdy tylko było to możliwe i zdałem sobie sprawę, że wszyscy jego podwładni poddali mu się bezwarunkowo. Dla nich jego słowo było ostatecznym prawem. Byłem tym zdumiony i pomyślałem: „Czy on naprawdę myślał, że mógłby to samo zrobić ze mną? Czy naprawdę myślał, że mógłby mnie pokonać mocą opartą o lęk, że miłość poddałaby się lękowi?

Gdybym tylko uświadomił sobie, jak łatwo lęk może pokonać miłość na Ziemi, mógłbym uciec, zniknąć i uniknąć najbardziej traumatycznego doświadczenia, jakie można sobie wyobrazić – doświadczenia spod mocy, którego wydostanie się zajęło mi dwa miliony lat.

 

 

9

W miarę mojego dorastania mój ojciec i ja coraz bardziej rozwijaliśmy naszą relację i dla wielu osób stało się jasne, że przygotowuje mnie do objęcia tronu po sobie. Nie, żeby mógł sam o tym zadecydować, ale wyraźnie wychowywał mnie tak, abym był jak najlepszym kandydatem, ufając, że rada wyborcza wykona swoją pracę zgodnie z zadaniami, jakie jej powierzono.

Nie zdawałem sobie sprawy, że mój wujek nie ufa radzie wyborczej. A może powinienem powiedzieć, że ufał, iż wybierze ona najlepszego kandydata, ale takiego, którego on sam wybrał i chciał się upewnić, że to on zostanie wybrany. Kandydatem był pierwszy syn mojego ojca i wiedziałem, że on i mój wujek mają szczególny związek. Mogłem też obserwować, jak pole energetyczne mego starszego brata całkowicie poddaje się Lucyferowi. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że mój wujek był wściekły, że sam nie został wybrany regentem, mimo że był pierworodnym synem. Widziałem, jak bardzo pożądał władzy i jak przygotowywał mojego starszego brata, aby został regentem, aby on sam mógł go kontrolować.

Jednakże, ponieważ byłem albo niewinny lub naiwny, nie mogłem zrozumieć, dlaczego mój wujek zadawał sobie tyle trudu. Biorąc pod uwagę, że Lucyfer był o dwadzieścia dwa lata starszy od Jeshu, możliwe było, że mój ojciec królowałby jeszcze długo po śmierci wujka; jaką więc miałby korzyść z kontrolowania nowego regenta po swojej śmierci? Po prostu nie mogłem tego zrozumieć i nie przyszło mi do głowy oczywiste tego wyjaśnienie, a mianowicie, że Lucyfer nie zamierzał pozwolić umrzeć Jeshu śmiercią naturalną.

Próbowałem porozmawiać z moim ojcem o tym, co zaobserwowałem u mojego wuja, ale chociaż szanował on moje spostrzeżenia, gdy chodziło o innych ludzi, to żywił wielką lojalność wobec swojego brata. Mój ojciec został wychowany w przekonaniu, że rodzina to świętość i to uniemożliwiało mu obiektywnie spojrzeć na brata. I nie mogłem go o to obwiniać. Lucyfer zawsze wykazywał zewnętrzną lojalność wobec Jeshu i naszej cywilizacji. Wykonywał skrupulatnie wszystkie zadania, które mu powierzano i zawsze wykazywał poświęcenie dla państwa i mojego ojca. Nie miałem żadnych dowodów przeciwko mojemu wujowi, jak tylko moje jasnowidzenia i rozumiałem, dlaczego mój ojciec potrzebował mocniejszych dowodów. Jedyny problem polegał na tym, że kiedy zewnętrzny dowód już się pojawił, było za późno, aby uniknąć upadku naszej cywilizacji.

 

***

 

Krótko po tym, gdy skończyłem osiemnaście lat, wybuchł konflikt między naszym narodem a drugą, co do wielkości cywilizacją. Uważaliśmy się za największą i najbardziej zaawansowaną cywilizację i jak to zwykle bywa, daliśmy sobie pewne przywileje, do których czuliśmy się uprawnieni. W odpowiedzi na to zawiązała się federacja mniejszych państw, która z czasem stała się tak potężna, iż zaczęła kwestionować niektóre z naszych przywilejów. Konflikt ten nasilał się, aż pewnego dnia zaatakowała ona niektóre z naszych statków i zajęła kilka małych wysp, o których sądzono, że mają duży potencjał zasobów mineralnych.

Mój ojciec najpierw podszedł do sprawy ostrożnie i wysłał swoich wysłanników, by zbadali naturę roszczeń i potrzeb federacji. Z początku wydawało się, że możliwe będzie osiągnięcie porozumienia, ale wkrótce kilka drobnych incydentów spowodowało nasilenie napięcia. Wydarzenia te same w sobie były nieistotne, ale jako czynniki wyzwalające, w już i tak napiętej sytuacji, mogły potencjalnie doprowadzić do zbrojnej konfrontacji. Mój ojciec wiedział, że nasza broń i siły zbrojne przewyższają siły poszczególnych państw federacji, ale trudno było ocenić, jak potężne stały się jej połączone siły. Był więc zdecydowany zrobić wszystko, co możliwe, aby uniknąć wojny, chociaż wielu ludzi w naszej cywilizacji podżegało do niej. Jednym z nich był, rzecz jasna, Lucyfer, który twierdził, że wojna jest nieunikniona i że powinniśmy uderzyć pierwsi.

Mój ojciec ignorował tych ludzi i przychylał ucha bardziej umiarkowanym w poglądach wśród naszych przywódców, którzy zachęcali do dalszych negocjacji. Jeshu starał się kontynuować negocjacje, powstrzymując się nawet od kontrataku w obliczu dalszych zbrojnych prowokacji. Wysłał delegację do przywódcy strony przeciwnej oraz zaprosił ich cesarza (o imieniu Szatan; od tego momentu będę używał tego imienia, ponieważ spotkałem się z tą istotą również w wielu następnych wcieleniach), aby przybył do naszej stolicy na pertraktacje, oferując mu bardzo korzystne warunki rozejmu.

Podczas podróży naszej delegacji miały miejsce kolejne prowokacje, które Szatan wykorzystał jako pretekst, by nie opuszczać swojej głównej kwatery w tak krytycznym momencie. Nie odciął jednak drogi do negocjacji; zamiast tego odpowiedział, że mogą się one odbyć tylko wtedy, jeśli sam Jeshu przybędzie do niego. To była oczywiście prowokacja, ponieważ lider silniejszej strony zwykle nie przybywa do lidera strony słabszej, ale mój ojciec wciąż prosił wszystkich swoich doradców o radę w kwestii przyjęcia tego zaproszenia, ponieważ wydawało się, że jest to jedyny sposób dla uniknięcie wojny. Większość była temu przeciwna, ale ci, którzy pragnęli pokoju, byli za. Ci doradcy czuli, tak jak mój ojciec, że Szatan był w zasadzie człowiekiem honoru i że negocjował ze szczerymi intencjami.

Byłem nieco zaskoczony, że mój wuj nie grał bardziej aktywnej roli w negocjacjach, ale zauważyłem, że jego aura była jeszcze ciemniejsza niż zwykle. W krytycznym momencie negocjacji dostrzegłem, jak mój wuj wymienia spojrzenie z moim starszym bratem, który wstał i przemówił przed radą.

Mój brat oświadczył, że otrzymał pewne informacje, jakoby Szatan był podejrzliwy wobec naszych intencji i obawiał się o swoje bezpieczeństwo. Stwierdził, że biorąc pod uwagę, kim jesteśmy, było to czystym absurdem, ponieważ nasze słowo gwarantujemy naszym honorem. Jednakże można zrozumieć, że Szatan może myśleć inaczej, jako że nie znał nas tak, jak my znaliśmy sami siebie.

Następnie stwierdził, że oczywiście można żywić takie samo podejrzenie wobec Szatana, a mianowicie, że knuł przeciwko mojemu ojcu. A jednak mój brat uważał, że nie ma cienia możliwości, aby druga strona, wyraźnie słabsza w pod względem sił bojowych, rzeczywiście ośmieliła się nie dotrzymać słowa, ponieważ w przypadku takiej zdrady uderzylibyśmy na nich z naszą całą mocą. Powiedział również, że dla każdego powinno być oczywiste, że jeśli napięcia będą się nasilać, wojna stanie się nieunikniona. Powiedział również, że jest gotów pójść na taką wojnę, ale jeśli starszyzna rady zechciałaby podjąć jeden ostatni wysiłek, aby jej uniknąć, to on, mój brat widział tylko jedną możliwość, a mianowicie, żeby mój ojciec przyjął ofertę udania się do stolicy federacji.

Ta sugestia zyskała powszechną aprobatę, a w aurze mojego ojca dostrzegłem, że już podjął decyzję. Nic więc nie dało to, że później powiedziałem mu, iż bardzo silnie wyczuwam zdradę i że nie powinien jechać. Mój ojciec spytał mnie o powody tych odczuć, ale nie byłem w stanie podać żadnych faktów, poza moimi bardzo silnymi intuicyjnymi przeczuciami, że pociągnie to za sobą bardzo poważne konsekwencje. I znowuż, ponieważ nie miałem żadnych innych dowodów, mój ojciec powiedział, że nie może postąpić wbrew radom tylu ludzi przeciwstawiając im, jako jedyny argument, moją intuicję. Nie mogłem go za to winić. Wiedziałem, że sam dokonałbym innego wyboru, ale to dlatego, że miałem złe przeczucia płynące z intuicji. Gdybym był na miejscu mojego ojca, postąpiłbym tak jak on.

 

***

 

Przygotowanie całej ogromnej delegacji, która miała towarzyszyć Jeshu zajęło około tygodnia. Dzień przed jej odjazdem ojciec przywołał mnie do swojego gabinetu i kiedy tam wszedłem, ujrzałem zgromadzoną w nim większość członków komisji wyborczej. Jeshu wyjaśnił, że od jakiegoś czasu wiedział już, że będę najlepszym kandydatem, który może go zastąpić. Powiedział, że szanuje podstawy prawne komisji i nie chce jej dyktować, kogo ma wybrać. Jednak chciał, aby wiedzieli, że mam pewne intuicyjne zdolności i że odradzałem mu jechać. Jeśli coś by mu się stało, to oczywiście moja intuicja zostałaby potwierdzona, co dowodziłoby, że posiadam nadzwyczajne umiejętności i potrafię sprawować rządy. Chciał, żeby komisja była tego świadoma i aby mogła uwzględnić to w swoich rozważaniach.

Jeshu odprawił następnie doradców i pożegnaliśmy się. Płakałem otwarcie, ponieważ nie mogłem powstrzymać uczucia, że wydarzy się coś strasznego. Nie była to najszczęśliwsza chwila.

 

***

 

Później, tego samego wieczora otrzymałem wiadomość, że mój wujek poprosił mnie o spotkanie w swoim gabinecie, który znajdował się w bardziej zacisznej części pałacu. Natychmiast nabrałem podejrzeń, ale z powodu jego pozycji nie miałem możliwości, by odrzucić zaproszenie. Kiedy wszedłem do gabinetu, był tam już mój starszy brat. Lucyfer podjął jedną z najsprytniejszych prób oszustwa, jakich kiedykolwiek byłem świadkiem, chociaż od tamtej pory byłem świadkiem wielu takich prób.

W bardzo przekonujący sposób wyjaśnił, że mój ojciec zapadł na chorobę psychiczną, co oznaczało, że nie był już w stanie podejmować racjonalnych decyzji i rozumieć ich potencjalnych konsekwencji. Lucyfer stwierdził, że Jeshu był tak zakochany w ideale własnej dobroci, że zignorował realia tego, co stanowiło zagrożenie dla państwa. Przedstawił także wiele dowodów na to, jak Szatan zaplanował zatrzymać mojego ojca, jako zakładnika i wykorzystać go, by zyskać przewagę w negocjacjach. Lucyfer wyjaśnił, że ma szpiegów, którzy przejęli plany Szatana. Szatan zamierzał użyć mojego ojca, aby uzyskać to, czego oczekiwał po negocjacjach. Następnie miał plan zabić mojego ojca. Mój ojciec byłby chodzącym trupem, gdy tylko przekroczył bramy pałacu.

Lucyfer powiedział również, że jeśli Szatan nie dostanie tego, czego oczekuje po negocjacjach, nadal będzie dążył do wojny. Mój wuj wyjaśnił, że Szatan ma obsesję na punkcie władzy i nie chce wyłącznie korzyści, pragnie on absolutnej władzy na Ziemi, poprzez zepchnięcie nas na gorszą pozycję lub zniszczenie nas.

Byłem tym tak zaskoczony, że po prostu usiadłem i słuchałem. Oczywiście byłem też ciekawy, dokąd to zmierza. Mój wujek najwyraźniej uznał moje milczenie za zachętę i zaczął zachowywać się tak, jakbyśmy byli już po tej samej stronie i spotkali się, by ustalić, co jest najlepsze dla państwa. Bardzo sprytnie wykorzystał wiedzę, że jestem bardzo zaniepokojony wyjazdem mojego ojca. Podczas całego spotkania widziałem w nim gniew, ale widziałem też, jak bardzo starał się nie kierować na mnie energii opartej na lęku. Podczas naszego pierwszego starcia jasno zrozumiał, że nie może mnie pokonać, więc wykorzystał wszystkie swoje umiejętności, by mnie przekonać. I zupełnie szczerze, gdybym nie był w stanie odczytać jego aury, na pewno by mnie przekonał.

Po pewnym czasie, w końcu ujawnił swój prawdziwy cel. Oznajmił, że zgodnie z mało znanym zapisem w naszej konstytucji, możliwe było zdetronizowanie regenta, jeśli utracił on zdolność rządzenia w najlepszym interesie państwa. Można to jednak zrobić tylko wtedy, gdy zgodzi się na to dwóch jego synów. Mój starszy brat już zgodził się, aby poprzeć ten ruch, a teraz prosił mnie, bym ja też go poparł. Powiedział, że to tylko dla dobra państwa, a także dla ocalenia mojego ojca przed jego dobrymi, ale naiwnymi intencjami. Zaproponował, że on sam zostanie tymczasowym władcą, dopóki komisja wyborcza nie zdecyduje, czy regentem powinien zostać mój starszy brat czy ja (mój wujek został wykluczony z bycia regentem, ponieważ obecny regent miał synów w odpowiednim wieku). Potem zwrócił się do mnie i powiedział swoim najbardziej „ujmującym" tonem głosu: „Więc co powiesz, mój chłopcze, pomożesz nam w zabezpieczeniu świetlanej przyszłości dla naszej cywilizacji?"

W tym momencie poczułem, jak potężny energetyczny hak wyłonił się z jego aury i próbował przeniknąć moją. Odczekałem kilka sekund, zanim odpowiedziałem: „Wuju, Twoje argumenty są bardzo przekonujące". Przerwałem i obserwowałem, jak jego aura pulsuje, ponieważ najwyraźniej myślał, że mnie przekonał. Następnie kontynuowałem: „Tak, mógłbyś mnie przekonać, gdyby nie fakt, że potrafię czytać Twoje pole energetyczne i Twoje ukryte intencje. Od czasu naszego polowania na pustyni wiem, że nie masz dobrych intencji wobec mojego ojca. Zdaje mi się, że jedyną prawdą w Twoim wywodzie było to, że Szatan ma obsesyjne pragnienie władzy. To, o czym zapomniałeś wspomnieć, to fakt, że Twoja obsesja na punkcie władzy jest jeszcze większa. Dlatego nigdy, przenigdy nie poprę Twojej sprawy..."

Zatrzymałem się w tym miejscu, poniekąd dlatego, że zauważyłem, jak z jego aury zaczęło wyłaniać się jaskrawoczerwone światło, a także dlatego, że przyszło mi do głowy, że właśnie popełniłem fatalny błąd. Stało się dla mnie oczywiste, że mój wuj ujawnił mi swoje zamiary, a jako że ja je odrzuciłem i potępiłem, to nie mógł pozwolić mi opuścić pokoju, ponieważ oczywiście wydałbym go mojemu ojcu. Ledwie zdążyłem się zastanowić, jakie mogą być jego kolejne działania, kiedy zrobił coś, co naprawdę mnie zaskoczyło (głównie dlatego, że byłem wystarczająco arogancki, by myśleć, że nie skrzywdzi osoby o mojej pozycji).

 

[…[

 


Fragmenty głosów czytelników o książce

 

Zdumiewająca książka – zupełnie zmienia spojrzenie na dotąd znaną historię. Ten autor napisał wcześniej stosunkową cienką książeczkę o prowokującym tytule Minimum tego, co należy wiedzieć o życiu. Jednak ta książka zabiera nas w miejsca, gdzie żaden autor nie odważył się jeszcze udać. Odważ się dowiedzieć, dokąd! – Sandy

 

Niesamowita książka! Czekam z utęsknieniem na następne odcinki. – Tadeusz Wołoszyn (subskrybent)

 

Zdumiewający klejnot! …muszę przyznać, że nijak nie jestem w stanie oddać doświadczenia z czytania tej książki. Jest naprawdę potężne i... rewolucyjne – to może być to słowo, którego szukałem. Autor ma niezwykłą zdolność do wyjaśniania rzeczy w sposób, który mogę łatwo zrozumieć; idee i nauki, które aż do teraz było bardzo trudno w pełni uwewnętrznić. Czytanie tej książki wiązało się z wieloma momentami, gdy wołałem „Eureka!" – kiedy coś po prostu zaskoczyło w moim umyśle. Jeśli kiedykolwiek świadomie doświadczyłeś takiego momentu, nie muszę Ci mówić, jak cenne jest to doświadczenie i ile wdzięczności ono generuje. […] Pragnę podziękować autorowi. Po tysiąckroć! – Leonardo B.

 

Usuwanie śmieciowych plików z Twojej podświadomości. Jest to powieść, ale taka powieść – jakiej jeszcze nikt nigdy wcześniej nie napisał. […] Myślę, że ta książka jest jak program komputerowy, przeszukujący Twoje pliki i pokazujący Ci wszystkie śmieci, które zabierają miejsce na Twoim komputerze, pomagając Ci je zobaczyć i usunąć. – John Bowen

 

Zaniemówiłem. Brakuje mi słów i nie jestem w stanie

sformułować opisu, który mogłaby oddać wystarczająco wiele na jej temat. Jeśli jesteś gotów dokonać skoku w swej świadomości, przeczytaj tę książkę. Dziękuję Kimowi Michaelsowi za udostępnienie tych informacji wszystkim tym, którzy szukają prawdy. – Kailee

 

Szokująca i zarazem pełna objawień. Książki Kafki, Rimbauda, Eliota, Whitmana, Williama Blake'a pozostawiły głębokie ślady na drodze mojego życia, ale pomimo mojej radości z ich czytania, nigdy nie wydobyłem z nich takiego objawienia jak z tej książki. […] Czasami szokująca, chwilami zdumiewająca, jest to książka dla nielicznych (choć mam nadzieję, że ich liczba wzrastać będzie każdego dnia) – dla tych, którzy podążają ścieżką odkrywania poza sferą zinstytucjonalizowanej religii i doktryny. Trzeba odwagi, by ją przeczytać. – alfredo alvarez

Pięć gwiazdek. Niezwykle interesująca i oświecająca, niesamowita, niewiarygodna i bardzo wyzwalająca książka. – walter labonia

 

Jedna z moich najulubieńszych. Jestem fanem Kima Michaelsa. Posiada on coś, co BARDZO niewielu autorów posiada, czyli oczywisty związek ze źródłem i udowadnia to w swojej twórczości. Wiem, że to nie jest książka dla wszystkich, ale jeśli na nią trafisz, zaufaj swojemu wyższemu Ja i przygotuj się na doświadczenie, które wstrząśnie Twoim światem. Dałem mu 5 gwiazdek, ponieważ na to zasługuje. Dziękuję Ci, Kim! – terrel

 

*** Niezwykła, niesamowita, porywająca i bardzo wyzwalająca książka. Bezlitośnie obnaża kłamstwa i programowanie, na które byliśmy wystawieni przez bardzo, bardzo długi czas na Ziemi. – klient amazon

Przygoda czytelnicza oferująca transformację nie do opisania słowami! W moim życiu przeczytałem wiele książek o tematyce duchowości, ale mogę kategorycznie stwierdzić, że nie czytałem dotąd nic, co choćby przypominało tę książkę. I nie wydaje mi się, że nie posunę się zbyt daleko, twierdząc, że jest to prawdopodobnie jedna z najbardziej oryginalnych i angażujących książek z tego gatunku, jakie kiedykolwiek opublikowano. […] Kiedy skończyłem tę książkę, nie byłem tą samą osobą, którą byłem, gdy zaczynałem jej lekturę. – stevetheseeker

 

Niezwykle interesująca lektura!  Nie mogłem się po prostu oderwać od tej książki. Zawiera cenne nauki duchowe, a także historię życia na przestrzeni milionów lat, niewiarygodnie interesującą i pomocną dla tych z nas, którzy kroczą duchową ścieżką. Dziękuję Kimowi Michaelsowi za odwagę, która pozwoliła mu dać światu tę książkę! – erick hon

 

Bardzo polecam przeczytanie tej niesamowitej książki (choć „książka” wydaje się tu określeniem mocno nieadekwatnym). Jeśli Twój umysł jest szeroko otwarty na Prawdę o głębszych, mistycznych aspektach duchowości, to bardzo polecam lekturę tej głębokiej książki (choć „książka" wydaje się określeniem nieco ograniczającym, jako że jest to bardziej niekończąca się podróż). Zawarte w niej opowiadania i perspektywy pozwoliły mi się obudzić, nabyć szerszego rozumienie świata, w którym żyjemy i dosięgnąć osobistych wspomnień, z których zrozumieniem miałem trudności, dopóki Kim nie pojawił się, by podzielić się wspomnieniami wykraczającymi daleko ponad to, co materialistyczny umysł mógłby kiedykolwiek sobie wyobrazić. – penielon

 

Prawda nas wyzwoli. Słowa nie są w stanie wyrazić mojej wdzięczności dla Kima Michaelsa i dzieła, które wniósł z duchowego świata. Jest on prawdziwą inspiracją i przykładem. Ta książka jest przeznaczona dla duchowo zaawansowanych istot, które potrafią używać serca, aby zidentyfikować prawdę wszelkich rzeczy i ich źródła poprzez odczuwanie wibracji. – klient amazon

 

Imponujące. Przeczytałem całkiem sporą ilość książek Kima Michaelsa, ale ta była jedną z najmocniejszych. Pomogła mi w zmaganiach z głębokim szokiem i lękiem i w przejściu przez nie (z pomocą również innych jego książek). Nie była to łatwa lektura, ale bardzo, bardzo wciągająca. – klient amazon

 

Najlepsza książka, jaką kiedykolwiek czytałem. …może spowodować duchowe przebudzenie, jeśli tylko, jak ja, otworzysz na nią swój umysł. – aurtis fulkerson

 

Inspirująca i prowokująca! To był szok, kiedy przeczytałem o bliskości Lucyfera i Szatana.[…] Pomogło mi to zrozumieć, że te „odległe” istoty mają duży wpływ na moje życie i że mogę coś z tym zrobić. Co mogę zrobić? Tego dowiesz się, czytając książkę. Nie dla ludzi o słabych sercach! – hans van wingen

 

 

 

Łącze do wszystkich „Głosów czytelników książki”, bez skrótów, oraz do „Forum jej czytelników” otrzymasz po nabyciu książki.

 

WARUNKI Sprzedaży książki

PŁATNOŚĆ:

Cena dla klientów z polskim adresem pocztowym i elektronicznym: 
60 zł.

Cena dla klientów z niepolskim adresem pocztowym i elektronicznym:

396 SEK.

W chwili obecnej nie jest pobierany VAT/Moms. 

Klient dokonujący zapłaty z Polski dokonuje przelewu na konto bankowe:

Powel Kontny 77 1440 0003 0000 0000 1526 6716 PKO.

Klient dokonujący zapłaty spoza Polski dokonuje przelewu na konto bankowe:

Powel Kontny 5233 30 198 16 Länsförsäkringar Bank, Szwecja.

Iban-nummer  SE2090200000090250416753

Bic-kod           ELLFSESS

Adres: Länsförsäkringar Bank AB, 106 50 Stockholm

Klienci mający szwedzki numer telefonu komórkowego i dostęp do funkcji "Swish" mogą również dokonać wpłaty na numer 073 6432 038. 

Uwaga! Wyłącznie klient z niepolskim adresem pocztowym i elektronicznym może również dokonać zapłaty online na konto szwedzkie z pomocą firmy PAYPAL. 

 

DOSTAWA PRODUKTU:

Rozpoczęcie dostarczania produktu nastąpi w ciągu maksymalnie 2 dni od czasu wpłynięcia zapłaty na właściwe konto sprzedającego. 

Klient musi BEZWZGLĘDNIE podać swoje nazwisko i swój BEZBŁĘDNY adres elektroniczny/e-mail oraz informację o dacie dokonanej wpłaty.

 

REKLAMACJE / UWAGI / KONTAKT:

Ewentualne reklamacje/uwagi należy nadsyłać na adres:

indigoapollo@yahoo.se

 

W Facebooku powstało „Forum czytelników Kima Michaela”, na które nabywca jakiejkolwiek polskiej książki Kima Michaela zostanie imiennie zaproszony.